niedziela, 20 kwietnia 2014

Świątecznie

Gdy rok temu pisałyśmy wielkanocne posty Nasz blog dopiero raczkował - wielkanocne posty były jednymi z pierwszych.
 Po roku prowadzenia bloga znacie Nas już zdecydowanie lepiej i dlatego tym bardziej czujemy potrzebę złożenia Wam świątecznych życzeń :)

http://www.pytanieomieszkanie.pl/uploads/zdjecia/Wielkanoc_hy_stol.jpg


Życzymy Wam zdrowych, spokojnych Świąt Wielkiej Nocy, 
smacznych i zdrowych świątecznych przysmaków, 
radości ze spotkań z najbliższymi, 
odpoczynku od szybkiego tempa dnia codziennego, 
wielu przyjemnych chwil podczas popołudniowego spacerowania. 

Jesteśmy pewne, że wówczas Święta okażą się najprzyjemniejszym czasem :)

A po Świętach?

W zaszłym roku pisałyśmy już o tym jak "dojść do siebie" po świętach (tu). W tym roku pogoda jest iście wiosenna, dlatego szczególnie przypominamy o popołudniowym spacerowaniu :) 
Tymczasem przesyłamy Wam moc uśmiechu i do usłyszenia po Świętach :)







poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Mody jedzeniowe..

Cześć Wam.

Dzisiejszy post jest nieco inny od przedstawianych do tej pory postów na Naszym blogu. Dlaczego? Nie będzie przepełniony wiedzą. Będzie pełen opinii, rozważań sytuacji, rozważań na temat powszechnych zjawisk. Tym samym zapraszamy Was czy to na Facebooku czy to tu na blogu do zostawiania komentarzy ze swoim zdaniem na ten temat, ogólnie do dyskusji. Jeśli spodoba Wam się ten typ postów będziemy je chętnie kontynuować.



Z góry jednak zaznaczam, że post ten ma wyraz obiektywny, bardzo zależy mi na poznaniu Waszych opinii na dane tematy i proszę Was o przeczytanie tego posta do końca :)

Dziś na tapetę bierzemy "mody jedzeniowe". Uważacie, że moda to ślepe podążanie za utartymi sloganami czy raczej coś co w pewien sposób kształtuje jednostkę w społeczeństwie? Przytoczę kilka przykładów trendów pojawiających się w dziedzinie żywności i jedzenia.



Ostatnio zauważałam, że w miarę rozwoju portali społecznościowych rośnie krąg dzielenia się prywatnymi sprawami. Dzielimy się zdjęciami z zakupów i przymierzalni z podpisem "Brać czy nie?", dzielimy się krajobrazem ze spaceru, wyjazdu itp, nikogo też przecież nie dziwi zdjęcie na Instagramie z daniem jakie mamy przed sobą. Zaczęło się od osób publicznych, od osób, które związane są z tematyką jedzenia, obecnie jednak wszyscy chętnie dzielą się zdjęciem czy to porcją lodów czy wyśmienicie podaną kawą czy też zabawami w kuchni podczas gotowania. Szczerze powiem Wam, że ja nie mam żadnego problemu z oglądaniem tego typu zdjęć. Jednak moja koleżanka ostatnio zauważyła, że często te zdjęcia tracą na przesłaniu. Jak dodaje - spotkała się z sytuacją, gdzie podczas kolacji jeden z uczestników fotografował dania swoich współtowarzyszy tłumacząc, że chce mieć zdjęcia "na później" do wrzucenia na portal społecznościowy. To już uważam za przesadę. W pewnym stopniu zdjęcia te nie stają się pamiątką (jaki to przekaz niosą właśnie fotografie) a zwykłym chłamem, którego w internecie jest sporo.





Kolejną modą jaką zauważam jest trend na odwiedzanie kultowych lokali. I nie chodzi mi tutaj o rekomendację jakiegoś miejsca i z tego powodu odwiedzanie go, ale o pojawianie się tam, bo jest to modne. Nie chcę tutaj przytaczać żadnych konkretnych marek i zaznaczam, że nie zamierzam pisać recenzji danych miejsc tudzież zniechęcać Was do ich odwiedzania. Chciałabym jednak przytoczyć przykład poznańskiego bardzo popularnego miejsca serwującego lody. Ot ktoś wpadł na pomysł lodziarni, dobrze rozreklamował to miejsce i cieszą się teraz dużą popularnością. Niby tak, ale.. No właśnie jest ALE. Wielokrotnie spotkałam się z opinią, że owe lody wcale nie smakują tak dobrze by tłumy osób przewijały się przez to miejsce właśnie z powodu smaku tych lodów. I tutaj właśnie zaczęłam zastanawiać sie czy to właśnie nie moda jedzenia tych lodów, odwiedzania tamtego miejsca powoduje, że poznaniacy tak chętnie odwiedzają Jeżyce. Coś w tym musi być, gdyż na jednym portalu spotkałam się z wpisami: "Słyszałam, że K. A. i Z. idą do xxx, widziałam ich zdjęcie na Facebook'u, idziemy tam też" lub "Idziemy na lody, bo jutro w pracy będzie dyskusja jak smakowały nowe smaki". Moda? Podam inny przykład. Ostatnio w grupie studentów zapanowała moda dzielenia się opiniami na temat hamburgerów. Hamburgery też mi sprawa. Wydaje się jednak, że nie taka błaha. Wyobraźcie sobie, że są osoby, które niejako odwiedzają przeróżne "hamburgerownie" (nie tam zwykłe Mc'D) aby potem dzielić się opiniami ze znajomymi. Jeśli nie znasz menu danego lokalu, jeśli nie jadłeś nigdy hamburgera z dodatkiem np. rukoli to w takim towarzystwie nie masz o czym rozmawiać.

Krótko w jednym zdaniu o kolejnej modzie. Wyzwanie "piwne" na facebooku to też moda :)

Dłużej jednak zatrzymam się przy innej modzie. I tutaj jak każda moda ewidentnie wiem, że mija z biegiem czasu. Co mam na myśli? Diety. Zacznę wymienianie od chociażby diety Dukana, przez dietę dostosowaną do grupy krwi, a na końcu pojawia się i moda na dietę kopenhaską czy śródziemnomorską. Pod lupę wezmę tę najbardziej znaną dietę Dukana. Swego czasu miała ogromne rzesze zwolenników, jednak jak typowa dieta-moda z czasem straciła na jakości. Jak każda dieta zaczyna się od stosowania u osób, które próbowały już wszystkiego, są bardzo zdeterminowane i nic im nie szkodzi aby spróbować. Potem pojawia się chęć stosowania diety u osób, które na początku nie wierzyły w jej skuteczność a widziały efekty u tych pierwszych osób no i się zdecydowały. Na końcu dietę zaczynają stosować osoby, które chcą być trendy - np. koleżanka w pracy stosuje to ja też, choć wcale nie mam ku temu wskazań. Prosty mechanizm, ale bardzo skuteczny by trafić do jak największej liczy odbiorców danej diety. Mechanizm, który po prostu kończy się na grupie osób, które chcą być modne.





Nie za długi już ten post?
Zatem na tym dziś zakończę moje rozważania. Zapraszam Was do dyskusji.

Chciałabym jednak coś jeszcze dodać. Zapewne pojawi się część osób, które powiedzą "nie ważne czy to wg Ciebie moda czy nie, ja coś robię, bo to lubię i sprawia mi to przyjemność". I oczywiście macie rację bardzo często pomijane są nasze pobudki do danych sytuacji a liczy się przyjemność czy potrzeba. Jednak miejcie na uwadze, że w każdej z wyżej wymienionych sytuacji niejako otoczenie wpływa na daną sytuację czy czynność uznaną przeze mnie za modę. Jeśli robicie coś dla siebie i wewnętrznie czujecie, że tego chcecie i potrzebujecie - nie ma tu mowy o chęci bycia trendy :)

OK to już definitywny koniec :)

środa, 2 kwietnia 2014

The best of March 2014

Cześć Wam :)

Pierwszy wiosenny miesiąc za Nami :)
Lubię marzec! Mimo częstej zmiany pogody, mimo wielu deszczowych dni, mimo zmiany czasu - lubię ten miesiąc. Wiele chwil było iście wiosennych, dni są już coraz dłuższe, gdy budzę się wczesnym rankiem nie jest już ciemno za oknem.

Bardzo się cieszę, że w tym miesiącu zaczęłam regularnie chodzić na basen :)
Oczywiście nie jest tak, że jestem wyczynowym pływakiem i pokonuję wielometrowe dystanse stylowym kraulem.
Jednak mimo to jakie są korzyści z chodzenia na basen?
1. czuję jak pracują praktycznie wszystkie mięśnie, nawet podczas pływania stylową "żabką"
2. zdecydowanie poprawia się wydolność organizmu (i to jest bardzo zauważalny efekt)
3. przy dłuższym kontynuowaniu pływania na basenie poprawia się wygląd sylwetki
4. efekt "uboczny" - czujemy się lepiej - lżej :)
Polecam taką aktywność fizyczną szczególnie po tygodniu przed komputerem, po tygodniu stresu, czy po bardzo zabieganym tygodniu. Uważam, że jest to doskonałe połączenie aktywności fizycznej z relaksem :)






Kolejną "fajna rzeczą" tym miesiącu jest mój blender :)
Oczywiście nie jest tak, że uwielbiałam go tylko w marcu, ale już jakiś czas temu chciałam zrobić Wam recenzję mojego blendera, jednak pomyślałam, że przedstawię go Wam tutaj w zestawieniu miesięcznym :)
Model jaki posiadam to AMICA BA 3011 srebrno-czarny Nobils Blend.
W zestaw wchodzą następujące części:
* część mechaniczna (silniczek :) )
* końcówka do blendowania
* dzbanek o pojemności 0,5 litra
* pojemnik z wbudowanymi nożami do rozdrabniania (pojemność 0,75 litra)
* końcówka tzw. trzepaczka.
Blender ten wykonany jest se stali szlachetnej, dodatkowo rączka pokryta jest gumą antypoślizgową.
Model ten ma 5 poziomów prędkości, dodatkowo jest zainstalowana funkcja turbo.
Blender pracuje w mocy 750W, dodatkową korzyścią w pracy z blenderem jest bardzo długo przewód :)
Teraz garść spostrzeżeń ode mnie. Blendera używam głownie do przygotowywania swoich pysznych owocowych koktajlów :) Do tego zadania przecież został stworzony :) Z miękkimi owocami typu banan, maliny czy truskawki nie ma najmniejszego problemu. Większej mocy natomiast trzeba użyć do owoców twardych takich jak jabłka czy gruszki. Funkcja blendująca spisuje się więc bez zarzutów. Podobnie jest z funkcją rozdrabniającą. Sałatki z gotowanych warzyw, czy pasty to teraz chwila pracy :) Nie oczekujmy jednak, że blender ten zastąpi Nam mikser.



To teraz może zaproponuję Wam jeszcze coś do poczytania :)
Powiem Wam szczerze, że jeszcze nigdy tak wiele nie wydawałam na książki jak w ostatnim czasie. Moja "biblioteczka" rozrosła się o kilka ciekawych pozycji i dziś chciałabym Wam przedstawić jedną z nich :)
Nie jest to pozycja typowo żywieniowa, ale myślę, że jeśli wplotę tu trochę lifestylu to nie obrazicie się na mnie :)
Minimalizmem w życiu zaczęłam interesować się jakiś czas temu, głównie za sprawą książki "Sztuka minimalizmu" Dominique Loreau. Ogólnie podzielona jest na trzy części - wstęp ogólny, przygotowanie się do działania praz praktyka.
W jednej z części jest też dział dotyczący kuchni i wszystkim co z nią związane - także powiązanie do żywienia również się pojawia :) Znajduję się tutaj wiele ciekawostek, wiele odniesień do tradycji dotyczących ogólnie jedzenia, jest też lista kilku użytecznych lub nieodzownych naczyń kuchennych. Bardzo podobał mi się rozdział (uważam, ze zdecydowanie za krótki) dotyczący zdrowego odżywiania się, bez potrzeby posiadania wyspecjalizowanego sprzętu kuchennego oraz rozdział "Jedz, pij i częściej przyjmuj gości... po prostu!".
Każdy z rozdziałów dodatkowo opatrzony jest wieloma cytatami odnoszącymi się do tematyki danego działu. Dlaczego ta książka wywarła na mnie tak duże wrażenie? Sama nie wiem. Może zaczęłam dostrzegać ile jak wieloma rzeczami się otaczam. Oczywiście nie jest też tak, że wszystko co napisane jest w tej książce przeniosłam do własnego życia i teraz wyrzucam pół domu.. Nie, nie. W przypadku książek typu poradniki należy pamiętać o tym, że część z rad i propozycji śmiało możemy przenieść do własnego życia, ale część z nich niestety wcale nie wyjdą nam na dobre. Poza tym należy też pamiętać o zdrowym rozsądku.




No i tym sposobem dotarliście do końca posta. Mam nadzieję, że zainspirowałam Was do działania i być może pójdziecie na basen, może przygotujecie sobie pyszny koktajl, a może sięgniecie po zapomniana przez Was książkę :) 

środa, 12 marca 2014

Powiedz NIE cholesterolowi!

Profilaktyki nigdy za mało. U Nas na blogu również. Dziś zatem kilka słów o tym jak nie dopuścić do wzrostu frakcji LDL cholesterolu. Zaczynamy :)

1. Unikaj stresu

Prawidłowy poziom cholesterolu frakcji LDL w osoczy krwi nie powinien przekraczać 115 mg/dl. I wbrew powszechnej prawdzie jego zbyt wysokie stężenie nie jest problemem tylko ludzi otyłych czy starszych. Coraz częściej problem ten dotyka szczupłych trzydziestolatków. Dlaczego? W pogoni za realizacją, sukcesem, rozwojem pozwalamy aby do Naszego życia wkradł się stres i nerwy.
Ponad to zabiegani, z szybkim tempem życia, chętnie sięgamy po to co dostępne na wyciągnięcie ręki - fakt foody czy kaloryczne przekąski, co sprzyja wyższemu poziomowi cholesterolu LDL. Poza tym po całym dniu pracy, "padamy" wręcz na kanapę. Nie mamy siły i ochoty iść na siłownię czy basen.




2. Wybieraj odpowiednie tłuszcze

Aby obniżyć cholesterol LDL należy sięgać po produkty bogate w sterole roślinne np. nasiona sezamu czy słonecznika, orzechy włoskie, lakowe oraz ziemne, olej sojowy. Każdy z Nas wie również, że na rynku są dostępne produkty wzbogacone w sterole (m.in. miękkie margaryny, serki). Warto też zadbać, aby w codziennym jadłospisie występowały nienasycone kwasy tłuszczowe (link tu i tu).


3. Regularnie poddawaj się badaniom

No tak złogi LDL cholesterolu równa się blaszka miażdżycowa. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że zwęża ona światło naczyń krwionośnych, uniemożliwiając przepływ krwi. W przypadku niedrożności tętnicy wieńcowej następuje zawał serca, natomiast w przypadku naczyń mózgu oraz szyjnych - udar mózgu. Tutaj warto pamiętać również o fakcie, że "zatkane" mogą być również naczynia jamy brzusznej, powodując niedotlenienie jelit oraz naczynia krwionośne nóg skutkujące niedokrwieniem oraz bólem. Bardzo ważne jest aby badać obie frakcje cholesterolu. cholesterol LDL tak jak pisałam wcześniej sprzyja powstawaniu (..) natomiast frakcja HDL wpływa na przeciwdziałanie rozwojowi blaszki miażdżycowej. Nie ma górnej granicy stężenia tej frakcji cholesterolu, jednak jego stężenie we krwi nie powinno być niższe niż 40 mg/dl u mężczyzn i 45 mg/dl u kobiet. Dlaczego cholesterol frakcji HDL jest dla nas taki korzystny? Zabiera on nadmiar "złego" cholesterolu ze ścian tętnic i transportuje go do wątroby, gdzie jest wydalany wraz z żółcią.




4. Zmień nawyki żywieniowe

Przede wszystkim powinniśmy ograniczyć nasycone kwasy tłuszczowe pochodzące ze smalcu, boczku, czy tłustych kiełbas. Poza tym warto uważać również na jaja. Oczywiście nieprawdą jest, że przy zbyt wysokim stężeniu cholesterolu nie wolno jeść jajek. Są ona zdrowe i zawierają wiele cennych składników. Warto jednak pamiętać o umiarze.


5. Postaw na aktywność fizyczną

Przed wysokim stężeniem cholesterolu i miażdżycą doskonale chroni aktywność fizyczna i utrzymywanie prawidłowej masy ciała. Regularna aktywność fizyczna podnosi poziom dobrego i obniża poziom złego cholesterolu. Ponad to ćwiczenia pomagają zrzucić zbędne kilogramy, co również reguluje poziom cholesterolu. 



sobota, 1 marca 2014

The best of February 2014

Witajcie! :)

Czas na kolejne podsumowanie miesiąca :)
Jednak tym razem, będzie ono wyglądało troszkę inaczej, poza wydarzeniami z lutego, chciałabym zachęcić Was do kilku wydarzeń, w których warto moim zdaniem wziąć udział :)
No to zaczynamy!

Ulubione zestawy śniadaniowe
Tęsknię już za moimi ulubionymi owocami! Dlatego coraz częściej na śniadania wybieram kolorowe zestawy, wykorzystuje moje zapasy z zamrażalki, ale niestety to nie to samo co świeże truskawki czy maliny. A jeszcze bardziej brakuje mi arbuza! Komu też? :)
Niestety na razie musi nam wystarczyć to co jest, a poniżej kilka naszych owocowych śniadań :)


a tego nam brakuje...




Ciekawe miejsce
Uwielbiam spędzać czas w ciepłych i przytulnych miejscach, dlatego bardzo często wieczory spędzam poza domem. W tym miesiącu opisze dwa z moich ulubionych miejsc w Poznaniu.
Pierwsza to kawiarnia znajdująca się przy Starym Rynku - Republika Róż. Kawiarnia ma dwie sale na parterze, oraz sale w piwnicy. Każda z tych części ma zupełnie inny wystrój i charakter. Moją ulubioną jest sala znajdująca się od strony Placu Kolegiackiego. Jasne, koronkowe i pełne kwiatów wnętrze, dzięki czemu nawet zimą ma się wrażenie, że panuje tam wiosna :) Tą kawiarnię wybieram zwłaszcza wtedy gdy mam ochotę na duże i pyszne cappuccino ( polecam Big Cappuccino :) )
Z kolei gdy mam ochotę na mały lunch wybieram się do kawiarni Kawka. 
Pyszne tosty z łososiem, rukolą i orzechami to mój ulubiony zestaw :) Ponadto w ofercie mają cudowne koktajle owocowe i smoothie. Latem można usiąść w ogródku, z dala od hałaśliwego miasta.
To zdjęcie z jednego z naszych letnich wypadów do kawiarni Kawka :)


Republika Róż

Tłusty czwartek
Ostatni tydzień lutego to niestety też ostatni tydzień karnawału. Ale dzięki temu w czwartek obchodziliśmy Tłusty Czwartek :) Lubicie pączki? Przyznacie się ile ich zjedliście? :)
Zgodnie z przesądem, jeśli ktoś nie zje w Tłusty Czwartek ani jednego pączka, to nie będzie miał szczęścia w życiu. Nie miałam wyboru, musiałam zjeść :)
W cukierniach dostępne były pączki z marmoladą, z różą, ajerkoniakiem, z cukrem pudrem czy polane lukrem. Jakie są Wasze ulubione? Pączki są oczywiście pyszne, ale należy pamiętać, że jeden ma aż 290 kcal ( 100 g to 414 kcal). Dlatego pamiętajmy by w ten dzień oprócz objadania się pączkami, znaleźć też czas na aktywność fizyczną. Długi spacer, biegi czy jazda na rowerze to idealne propozycje, zwłaszcza że pogodę mamy typowo wiosenną :)

źródło: infografika.wp.pl



Marzec
Natomiast na samym końcu chciałabym napisać Wam o dwóch konferencjach, w których moim zdaniem warto wziąć udział.
Pierwsza to konferencja organizowana przez czasopismo Food Forum, 22 marca w Luboniu w Hotelu Poznańskim. Temat konferencji to aktualne trendy w alergiach pokarmowych. W pierwszej edycji tej konferencji uczestniczyłyśmy razem z Natalią w listopadzie 2013, tutaj znajdziecie naszą relację z tego wydarzenia. Więcej informacji o programie konferencji znajdziecie tutaj. Zachęcamy :)

Z kolei drugie wydarzenie to II edycja konferencji naukowo dydaktycznej: Standardy medyczne w praktyce neonatologicznej i pediatrycznej.  Konferencja odbędzie się 21-22 marca w Hotelu Sheraton we Warszawie. Program jest dość obszerny, dlatego wybrałam kilka tematów, które są szczególnie interesujące. Przede wszystkim I sesja czyli mleko mamy - co robić, aby było dostępna dla każdego niemowlęcia, sesja III czyli żywienie a prawidłowy rozwój - najnowsze standardy postępowania oraz sesja IV żywienie a prawidłowy rozwój - standardy oceny rozwoju. 
Więcej informacji znajdziecie tutaj :)













piątek, 21 lutego 2014

Co masz zrobić jutro zrób dziś :) - motywacja

Dziś temat wydawałoby się zupełnie nie związany z tematyką Naszego bloga. Jednak z doświadczenia wiem, że termin motywacja doskonale wpisuje się w taką tematykę jak odchudzanie, zmiana nawyków żywieniowych czy ogólnie zmiana stylu życia. Te tematy z kolei często poruszamy w Naszych postach :)

Dziś więc troszkę o motywacji.

Zacznę ogólnie: "Zmotywuj się do działania!". Często albo słyszymy to zdanie z ust kogoś innego, czasem też powtarzamy sobie je w myślach. Ale czym jest ta motywacja?

Słowo motywacja składa się z dwóch części: Motyw i Akcja. Aby podjąć działanie (akcję), trzeba mieć do tego odpowiednie motywy. Motywacja jest bardzo ważnym czynnikiem, od którego bardzo często zależy sukces. Jak widzicie poniżej na motywacje może mieć wpływ bardzo wiele czynników.


Jednak najprościej można uogólnić, że motywacja jest jak paliwo. Podobnie jak z paliwem i drogą, im dłuższa – tym więcej i dłużej potrzebujesz trzymać motywację na odpowiednim poziomie. Jeśli poziom motywacji spadnie, zniechęcisz się do działania (tak jak samochód, który bez paliwa stanie).

Każdego człowieka może motywować inna rzecz. Inny tez jest rodzaj motywacji w zależności od rodzaju czynności jaką chcemy wykonać. Jednak naukowo możemy wyróżnić dwa rodzaje motywacji:

MOTYWACJA WEWNĘTRZNA - motywacja ta jest odpowiedzialna za samo działanie i czerpanie przyjemności z tego działania; kierując się nią mamy pewność, że przyczyną działania jest ochota do tego; odpowiada ona za nasz rozwój. Motywacja wewnętrzna to osobiste pragnienia, interesy, samorealizacja.

MOTYWACJA ZEWNĘTRZNA - jest ona ukierunkowana na realizacje czynności ze względu na czekającą nas nagrodę po jej wykonaniu np. kiedy dziecko uczy się, bo rodzice dają mu za dobre oceny pewną kwotę pieniędzy.

Co dalej z tą motywacją?
Motywacja skłania Nas do wykonywania różnych czynności to już wiemy. Wyobraźcie sobie, że dziecko codziennie trzeba motywować aby myło zęby. Z biegiem czasu czynność ta staje się nawykiem. Jak wynika z wielu badań, aby czynność stała się nawykiem, należy powtarzać ją przez 21 dni.



Oczywiście nie wszystkich nawyków musimy się nauczyć poprzez motywację. Niektóre nawyki wyuczyliśmy u siebie bez nadmiernej motywacji do wykonywania ich (na przykład codzienny prysznic :) )

Do najbardziej popularnych działań motywacyjnych należy:
  • wyobrażanie sobie osiągniętego celu,
  • wynagrodzenie,
  • skupienie się na celu. 
Tyle tytułem występu na temat motywacji. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat jak poradzić sobie z odwlekaniem, rutyną czy pozytywnym myśleniem chętnie rozwinę te tematy w kolejnym poscie. 



Dziś jednak chciałabym jeszcze nawiązać do motywacji w zmianie nawyków żywieniowych, w diecie czy codziennej aktywności fizycznej. 

Z pierwszymi promieniami słońca zrzucamy zimowe płaszcze i mamy też ochotę zrzucić te nadprogramowe kilogramy zgromadzone w czasie zimy. W internecie aż roi się od cudownych diet, siłownie zachęcają nas korzystnymi karnetami i bez chwili zawahania decydujemy się na zmiany tak by pozbyć się choćby 5 kilogramów. Po tygodniu jednak zapał Nam spada, bo waga ani drgnie. Co zrobić aby motywacja starczyła Nam aż do osiągnięcia upragnionego celu? 

Pierwszą zasadą dotycząca motywacji jest poszukiwanie motywacji wewnętrznej. To znaczy, że chciejmy schudnąć nie dlatego, że marzymy o sukience 2 rozmiary mniejszej niż dotychczas (choć na początek i ten cel może okazać się dobry). W późniejszym czasie jednak warto pomyśleć o spadku masy ciała w sposób, że robimy to dla siebie, dla własnego zdrowia, dla lepszego samopoczucia! :)

Oczywiście aby motywacja z biegiem czasu nie spadała należy postawić sobie REALNY cel. Nie oszukujmy się nikt nie zgubi 10 kg w tydzień. Podzielmy główny cel na mniejsze cele np. spadek masy ciała 0,8 kg/tydzień. Co w konsekwencji przyczyni się do osiągnięcia głównego celu 10 kg w 12 tygodni :) 

No i nagroda! Oj to motywuje :D Jednak i tutaj jest "haczyk". Po osiągnięciu upragnionego celu nie nagradzajmy się jedzeniem! Nagrodą może być nowe ubranie, karta upominkowa na zabieg upiększający czy sesja zdjęciowa po kuracji odchudzającej :) Te nagrody zdecydowanie bardziej "udowodnią" Nam, że było warto, że wysiłek się opłacił :) 

Aby nie spadła Nam motywacja warto również pomyśleć o stałym odnotowywaniu naszych sukcesów, osiągnięć ale również problemów i porażek. Taki dzienniczek pozwoli Nam na stałe obserwowanie siebie i swoich poczynań :) 


Gotowi? Zatem do dzieła! :) 

poniedziałek, 10 lutego 2014

Jak dwie krople wody?

Bardzo często wspominałyśmy zarówno na blogu, jak i na naszym fb, jak ważne jest codziennie wypijanie odpowiedniej ilości płynów, najlepiej wody. Często jednak zadajecie pytanie, po jaką wodę sięgać, ponieważ na rynku dostępne są różnego typu wody, a także napoje smakowe podszywające się pod wodę, dlatego dzisiejszy post poświęcimy tej tematyce. Postaramy się wyjaśnić wszelkie wątpliwości. No to do dzieła! :)


Wody butelkowane dostępne na rynku możemy podzielić na:
  • wody źródlane
  • wody mineralne średniozmineralizowane
  • wody mineralne wysokozmineralizowane
  • wody stołowe
  • wody lecznicze
Wody mineralne wysokozmineralizowane to takie, które zawierają  od 1500 do 4000 mg składników mineralnych  w litrze. Jakie to składniki mineralne? Przede wszystkim magnez, wapń, sód oraz jod. Do wód wysokozmineralizowanych należy m.in. Muszynianka. Sięgając po taką wodę, uzupełniamy niedobory składników mineralnych w organizmie.
Z kolei wśród wód średniozmineralizowanych na rynku dostępna jest np. Cisowianka czy Nałęczowianka. Wody te zawierają od 500 do 1500 mg składników mineralnych w litrze. Możemy je wypijać w dowolnych ilościach, ponadto mogą po nie sięgać kobiety w ciąży i karmiące oraz dzieci.
Wody źródlane zawierają poniżej 500 mg składników mineralnych w litrze. Do tej kategorii zalicza się m.in. Żywiec Zdrój czy Kropla Beskidu. Powinniśmy je wykorzystywać jedynie do przygotowania posiłków dla niemowląt, natomiast nie sięgać po nie gdy chcemy ugasić pragnienie. 
Z kolei wody stołowe zawierają magnez, wapń, a także jod, natomiast nie posiadają dużej ilości wodorowęglanów. Otrzymuje się je poprzez wzbogacanie wód źródlanych w składniki mineralne. Możemy je pić w dowolnej ilości, ponadto często stosowane są do celów profilaktyczno-zdrowotnych.
I ostatnie to wody lecznicze, które zawierają ponad 4000 mg składników mineralnych na litr. Wody te powinniśmy wybierać tylko wtedy, gdy zaleci nam lekarz.

W takim razie jaką wodę powinniśmy wybrać?
Przede wszystkim powinna być to woda mineralna! Ponieważ poza ugaszeniem pragnienia, woda powinna również dostarczać cenne składniki odżywcze, które warunkują utrzymanie gospodarki elektrolitycznej. Jest to przede wszystkim magnez, wapń, sód oraz jod. Dlatego nie wybierajcie już bezwartościowych wód źródlanych.  Szczerze, najczęściej sięgam po wodę mineralną średniozmineralizowaną, natomiast staram się również wypijać wodę wysokozmineralizowaną (ciężko przekonać mi się do charakterystycznego posmaku ).

To jaką wodę wybieracie? :)



sobota, 1 lutego 2014

The best of January 2014

Dziś Zapraszam Was na krótkie podsumowanie stycznia :)

http://cocomsp.com/wp-content/uploads/2014/01/
4065980-the-month-of-january-done-in-vintage-letterpress-type.jpg


Z nowymi nadziejami, z pokładem nowych sił ruszyłam w 2014 rok :) Co zainspirowało mnie w styczniu?

Przede wszystkim nowy numer Food Forum. Jeśli ktoś jeszcze nie zna Food Forum serdecznie polecam. Jest to specjalistyczne czasopismo o żywności i żywieniu. Artykuły i wszelkie notki piszą eksperci w swoich dziedzinach. Czasopismo jest swego rodzaju „kobyłą” wiedzy. Znajdują się tutaj bloki tematyczne m.in. żywienie i ciąża, edukacja żywieniowa, alergie pokarmowe. Szczerze Wam przyznam, że magazyn ten jest tak przepełniony wiedzą, że raz przejrzeć i przeczytać je nie wystarczy. Ja często zaznaczam sobie informacje godne uwagi i staram się do nich wracać. Co polecam w najnowszym numerze? Szczególną uwagę zwróciłam na artykuł „Moje życie z Hashimoto” napisany przez p. Annę Rychłowską, która sama opracowała sobie plan żywieniowy tak by „nie dać się” chorobie Hashimoto. Kolejny artykuł, który szczególnie przypadł mi do gustu to "Zmiana nawyków żywieniowych otyłego mężczyzny". Krok po kroku opisane jest jak zmieniać nawyki żywieniowe, gdy już większość sposobów zawiodło - jak wprowadzać nowości. Zdecydowanie jest to bardzo ciekawy artykuł :)
Podsumowując - jeszcze raz gorąco Was zachęcam do lektury tego czasopisma :)



Wśród ulubieńców jest też słodkość, ale nie byle jaka :D Myślę, że raz można skusić się na makaroniki francuskie Le Roy & Louis. Makaroniki to pyszne, małe ciasteczka, wypełnione kremem o dość intensywnym smaku. Z zewnątrz są chrupiące, ale jednocześnie bardzo miękkie :) Jest to przysmak pochodzący z Paryża o bardzo różnorodnych smakach od tradycyjnych czekoladowych po najbardziej wyszukane pistacjowe czy Limonka & Hebrata Yuzu. Dodatkowo le macaron polukrowane są pięknymi kolorami, nawet z dodatkiem błyszczących brokacików (oczywiście jadalnych). Ja skusiłam się na kilka różnych makaroników: malina, cytryna, czekolada oraz Mak Czekolada & Malina. Przyznam Wam szczerze, że wszystkie "ciasteczka" były smaczne, ale nie codziennie mogłabym pozwalać sobie na ich zakup :) Dlaczego? Za jedno małe ciasteczko płacimy aż 4 PLN (!). 
Jako ciekawostkę jeszcze dodam, że niektóre ciasteczka są bezglutenowe :)

http://lamode.info/tl



Chciałabym Was bardzo serdecznie zaprosić na bloga, w którym się zakochałam - Marchewkowe pole do popisu oraz profil na FB Dietetyk w Stolicy. Autorka, Ewa, prowadzi bloga, gdzie pokazuje jak w łatwy sposób można zmienić sposób odżywiania i nawyki żywieniowe tak by w kuchni nie było nudno, bez smaku a tym samym by było przede wszystkim bardzo zdrowo :) Bardzo lubię bloga za przejrzystość, ciekawe, autorskie zdjęcia, regularność wpisów oraz to, że z daleka wyczuwa się pasję autorki :) Link do bloga tu :)

Styczeń nie jest moim ulubionym miesiącem, ale dzięki tym wszystkim inspirującym i motywujących mnie rzeczach udało mi się mile go spędzić :)
Natalia

http://25.media.tumblr.com/tumblr_lyq0s60R681qbwgx3o1_1280.jpg