poniedziałek, 26 maja 2014

Niedzielne śniadanie

Cześć Wam :)

Czy Wy też tak macie, że niedzielne śniadania różnią się od pozostałych? Ja powiem Wam szczerze, że uwielbiam celebrować niedzielne poranne posiłki. Moim zdaniem to swoiście świąteczne śniadanie :)

Chciałabym Was bardzo serdecznie zaprosić na wspólne śniadaniowanie do Poznania :)

Wczoraj zupełnie przypadkowo znalazłam się na pięknym śniadaniowaniu w Parku Sołackim. Już Wam wyjaśniam ideę i zapraszam Was na porcję zdjęć :)

Niedzielne śniadaniowanie to zorganizowany Targ Śniadaniowy (tu strona FB). Idea jest taka, by przyjść na wspólne śniadanie czy to ze swoim prowiantem czy też po to aby skosztować regionalnych produktów wystawianych na specjalnych stoiskach. Oczywiście głównym celem jest dostarczenie kupującym dobrej jakości produktów, do których nie mamy dostępu "od ręki". Królowały więc świeżo wyciskane soki, najlepsze kiełbasy i wędliny oraz cudownie pachnące chleby. Powiem Wam szczerze, że było tak dużo osób, że do niektórych stoisk ustawiały się spore kolejki.

Bardzo podoba mi się takie śniadaniowanie, zwłaszcza teraz gdy mamy przepiękną pogodę i aż chce się wyjść z łóżka na takie śniadanko. Choć oczywiście nie tylko na śniadanko, bo były też pyszne słodkości :) Oko cieszyły rozkładające się co parę metrów pikniki :)

Poznań na Targ Śniadaniowy zaprasza do dwóch miejsc. W soboty do Parku Kasprowicza, natomiast w niedziele do Parki Sołackiego :)

A teraz obiecane zdjęcia :)























Kolejne Targi Śniadaniowe przed Nami, także już teraz zaplanujcie aktywną niedzielę w Parku Sołackim :)
Gorące pozdrowienia :)

piątek, 23 maja 2014

Fenomen biegania

Hej!

Dziś będzie post podobny formą do posta "Mody jedzeniowe" (tu). I tym razem nie będzie pełen wiedzy a raczej będzie miał formę luźnej notki. Dziś temat "Fenomen biegania". W gruncie rzeczy cały czas zastanawiam się z czego wynika :) Zaczynamy :)

Zacznę od tego, obecnie chyba wszyscy biegają, biegam i ja. Swoją przygodę z bieganiem rozpoczęłam rok temu. Wówczas biegałam kilka razy w tygodniu. Szczerze powiedziawszy bez konkretnego planu treningowego, bez aplikacji "ile kilometrów przebiegłam" i bez specjalnego stroju dla zawodowych biegaczy (poza butami). Ot była to forma aktywności fizycznej, która w tamtym okresie najbardziej mi odpowiadała. Jeśli śledzicie Naszego bloga na bieżąco, zdradziłam już jakiś czas temu, że zaprzestałam tak regularnego biegania i obecnie biegam tylko okazjonalnie.



Jednak z każdej strony słyszę o bieganiu. Otwieram bloga mojej ulubionej blogerki lifstylowej a tam "Zachęcam Was do biegania", włączam tv a tam celebrytki informują, jak się świetnie czują po przebiegnięciu 10 km, wychodzę w niedzielę na spacer a tu kolejny maraton, półmaraton, bieg uliczny itp. Jak to się stało, że ze z mało popularnej aktywności fizycznej bieganie jest teraz najpowszechniejszym sportem? Czy kiedyś było tak, że ludzie nie biegali? Co stało się momentem przełomowym na korzyść biegania? Wszystko to składa się na jedno pytanie: z czego wynika fenomen biegania? Po prostu dlaczego jest najchętniej wybieraną aktywnością fizyczną?  Uff :)

Bardzo popularne jest stwierdzenie, że "biegać może każdy". Oczywiście, gdy nie mamy poważnych przeciwwskazań dotyczących biegania, wystarczy założyć adidasy i biec przed siebie. Ale nie tak hop. Co z tymi butami? Nie będę tutaj rozpisywała się w charakterystyce butów odpowiednich do biegania, bo to po pierwsze nie moja działka, a poza tym w Internecie jest już tyle informacji, że nie chcę ich powielać (polecam blog Kobiety biegają tu).  Fakt, faktem buty odpowiednie do biegania powinniśmy mieć, natomiast reszta stroju wg mnie pozostaje dowolna. Jeśli biegamy tylko i wyłącznie rekreacyjnie, na sam początek koszulka i krótkie lekkie spodenki w zupełności wystarczą. Tym samym pojawia się pierwszy aspekty fenomenu biegania - nie potrzebujemy wyspecjalizowanego stroju do tej aktywności fizycznej. Uważam jednak, że firmy produkujące odzież i obuwie sportowe zręcznie wykorzystują fakt, że bieganie stało się tak popularne. Niektórzy zaczynają kupować chętniej ubrania do biegania niż do chodzenia "na co dzień" :)



Wróćmy do "biegać każdy może".. a no może, bo do biegania nie potrzebujemy drogiego karnetu na siłownię czy wyspecjalizowanego sprzętu. Bieganie nie wymaga od nas tych inwestycji. Wydaje mi się, że to również może być przyczyna tak popularyzowania tego sportu. Każdy z Nas decydując się na jakąkolwiek aktywność fizyczną, działa w pewien sposób pod wpływem chwili. Czujemy się po prostu bardzo zmotywowani tu i teraz. Nie bez przyczyny nie chcemy od samego początku inwestować w sprzęt, bo "niech czasem mi się odmyśli", "niech czasem mi się to jednak nie spodoba". Bieganie nie wymaga inwestycji, możemy spróbować raz i jeśli nam się spodoba ćwiczyć możemy dalej, jeśli nie w zawsze możemy po prostu nie planować kolejnych treningów. Kolejny plus dla biegania.

Wydaje się, że marketingowcy i nie tylko bardzo sprytnie wychwycili potrzeby biegaczy. Jak grzyby po deszczu z dnia na dzień pojawiają się aplikacje na telefony, które pomagają Nam podczas biegania czy to mierząc przebytą trasę i czas czy to ilość spalonych kilokalorii. Jedna z bardziej popularnych jest Endomondo (nie ma chyba biegającej osoby, która nie korzystałaby z tej aplikacji). To kolejny dowód na to, że przy takiej "pomocy", przy pełnej kontroli Naszego biegu, chętniej wybieramy tę aktywność fizyczną niż na przykład pływanie :)



Kolejną przewagą biegania nad innymi aktywnościami fizycznymi jest fakt, że biegać możemy praktycznie wszędzie :) Szczególnie teraz wiosną chętniej obserwujemy otaczającą nas przyrodę. Biegając nie jesteśmy zamknięci w czterech ścianach sali gimnastycznej czy siłowni. Biegając na łonie natury wszystkimi zmysłami chłoniemy każdy element otoczenia. Wydaję mi się, że jest to bardzo duża korzyść przemawiająca za bieganiem. Każdego dnia jesteśmy tak zabiegani, że często nie obserwujemy, że zazielenił się już Nasz ulubiony park. Wówczas podczas biegania jest dobra okazja by pomyśleć o sprawach, które w ciągu dnia gdzieś nam umykają.



Pojawia się tylko pytanie? Dlaczego właśnie teraz bieganie stało się takie modne? Czy kiedyś ludzie nie biegali? Nasuwa mi się jedno wytłumaczenie: wydaję mi się, że w społeczeństwie w jakim żyjemy często nawet nie zdając sobie sprawy, robiąc pewne rzeczy i tak chcemy sobie to uprościć i tak oczekujemy wygody. Tak samo może być z bieganiem. Ponieważ do biegania nie potrzeba wiele, ponieważ specjaliści tak bardzo ułatwiają Nam wykonywanie tej aktywności fizycznej chętniej przekonujemy się, że właśnie ten rodzaj aktywności fizycznej byłby dla Nas odpowiedni :)

Jeśli Wy macie jakieś przemyślenia dotyczące biegania, jeśli chcecie się podzielić z Nami uwagami z tras biegowych czekamy na Wasze komentarze i wiadomości ;)



czwartek, 1 maja 2014

The best of April 2014

Witajcie :)

Minął kolejny miesiąc i przyszedł czas na małe podsumowanie :)
Ostatnio było o wypadach na basen, zaletach blendera i ciekawej lekturze. Tym razem również polecimy Wam kilka rzeczy, które nie zawsze związane są z tematyką naszego bloga, w końcu to The best of :)


  • Coś do pooglądania
W kwietniu nie miałam zbyt wiele czasu na oglądanie filmów, poza tym kiedy tylko zaczyna się wiosenna pogoda wolę wykorzystać ten czas zupełnie inaczej :) ale udało mi się obejrzeć dwie, ciekawe pozycje które chciałabym Wam polecić. To "Nietykalni" oraz "DJango". Filmy te to dwa różne światy, różnią się na prawdę wszystkim, a łączy je tylko to, że warto poświęcić dla nich wieczór :)
Nietykalni to opowieść o sparaliżowanym milionerze, którzy poszukuje osoby do swojej opieki. Postanawia zatrudnić chłopaka, który dopiero co wyszedł z więzienia, a na rozmowę o pracę przyszedł tylko po to by dostać potwierdzenie do urzędu pracy i uzyskać zasiłek. Pomiędzy nimi pojawia się specyficzne porozumienie, który powoduje że przez cały czas trwania filmu mamy ochotę się uśmiechać, a nie współczuć głównemu bohaterowi. Szczerze polecam :)


Drugi film to film Quentina Tarantino "Django". Tym razem to opowieść o doktorze Schultz - łowcy nagród niemieckiego pochodzenia (w tej roli zjawiskowy Christopher Waltz) oraz o czarnoskórym niewolniku Django (Jamie Foxx), którzy wspólnie wyruszają w podróż. Ich celem jest odbicie żony Django z rąk bezwzględnego i bezlitosnego Calvina Candie'ego ( w tej roli Leonardo DiCaprio).
Calvin Candie prowadzi plantację Candyland, na której służy żona Django - Broomhilda. Postanawiają podstępem dostać się na plantację.  W tym celu wykorzystują zamiłowanie Candiego do walk czarnoskórych niewolników i udają handlarzy, którzy chcą wykupić od niego jednego z jego mandingo.



  • Coś do poczytania
Trylogia Millenium to trzy książki: "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", "Dziewczyna, która igrała z ogniem" i "Zamek z piasku, który runął". Na podstawie pierwszej części nakręcono aż dwa filmy. Pierwszy z 2009 roku o tej samej nazwie: Millenium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet"oraz druga ekranizacja z 2011 o tytule "Dziewczyna z tatuażem". Na razie miałam okazję obejrzeć jedynie drugą ekranizację. W tym przypadku w pierwszej kolejności obejrzałam film, a potem postanowiłam przeczytać książkę. I szczerze. Książka jest znacznie lepsza od filmu.
To opowieść o dziennikarzu, który dostaje zadanie aby rozwikłać zagadkę zniknięcia bez śladu Harriet Vanger. Sytuacja wydarzyła się czterdzieści lat wcześniej. Do pomocy dostaję intrygującą i mroczną Lisbeth.
Tej pozycji nie można ominąć. Trzeba przeczytać :)




  • Interesujące miejsce
W tym miesiącu chciałabym polecić Wam miejsce, w którym możecie dobrze zjeść a ponadto spędzić czas z dala od zgiełku miasta.  To restauracja Siedem Drzew znajdująca się w Biskupicach Wlkp. Jeśli chodzi o ich menu, nie znajdziecie tam typowo domowych obiadów. To miejsce, w którym możecie zjeść coś oryginalnego np. krem z pokrzywy :) ( polecam spróbować - oryginalny smak). Poza naprawdę dobrym jedzeniem, można tam odpocząć, zjeść na świeżym powietrzu i pospacerować. Restauracja znajduję się na sporej przestrzeni, pełnej drzew i kwiatów - przepiękne widoki :) To miejsce pozwala odpocząć po ciężkim tygodniu. Szczerze polecam :)




A teraz witamy Maj :)




niedziela, 20 kwietnia 2014

Świątecznie

Gdy rok temu pisałyśmy wielkanocne posty Nasz blog dopiero raczkował - wielkanocne posty były jednymi z pierwszych.
 Po roku prowadzenia bloga znacie Nas już zdecydowanie lepiej i dlatego tym bardziej czujemy potrzebę złożenia Wam świątecznych życzeń :)

http://www.pytanieomieszkanie.pl/uploads/zdjecia/Wielkanoc_hy_stol.jpg


Życzymy Wam zdrowych, spokojnych Świąt Wielkiej Nocy, 
smacznych i zdrowych świątecznych przysmaków, 
radości ze spotkań z najbliższymi, 
odpoczynku od szybkiego tempa dnia codziennego, 
wielu przyjemnych chwil podczas popołudniowego spacerowania. 

Jesteśmy pewne, że wówczas Święta okażą się najprzyjemniejszym czasem :)

A po Świętach?

W zaszłym roku pisałyśmy już o tym jak "dojść do siebie" po świętach (tu). W tym roku pogoda jest iście wiosenna, dlatego szczególnie przypominamy o popołudniowym spacerowaniu :) 
Tymczasem przesyłamy Wam moc uśmiechu i do usłyszenia po Świętach :)







poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Mody jedzeniowe..

Cześć Wam.

Dzisiejszy post jest nieco inny od przedstawianych do tej pory postów na Naszym blogu. Dlaczego? Nie będzie przepełniony wiedzą. Będzie pełen opinii, rozważań sytuacji, rozważań na temat powszechnych zjawisk. Tym samym zapraszamy Was czy to na Facebooku czy to tu na blogu do zostawiania komentarzy ze swoim zdaniem na ten temat, ogólnie do dyskusji. Jeśli spodoba Wam się ten typ postów będziemy je chętnie kontynuować.



Z góry jednak zaznaczam, że post ten ma wyraz obiektywny, bardzo zależy mi na poznaniu Waszych opinii na dane tematy i proszę Was o przeczytanie tego posta do końca :)

Dziś na tapetę bierzemy "mody jedzeniowe". Uważacie, że moda to ślepe podążanie za utartymi sloganami czy raczej coś co w pewien sposób kształtuje jednostkę w społeczeństwie? Przytoczę kilka przykładów trendów pojawiających się w dziedzinie żywności i jedzenia.



Ostatnio zauważałam, że w miarę rozwoju portali społecznościowych rośnie krąg dzielenia się prywatnymi sprawami. Dzielimy się zdjęciami z zakupów i przymierzalni z podpisem "Brać czy nie?", dzielimy się krajobrazem ze spaceru, wyjazdu itp, nikogo też przecież nie dziwi zdjęcie na Instagramie z daniem jakie mamy przed sobą. Zaczęło się od osób publicznych, od osób, które związane są z tematyką jedzenia, obecnie jednak wszyscy chętnie dzielą się zdjęciem czy to porcją lodów czy wyśmienicie podaną kawą czy też zabawami w kuchni podczas gotowania. Szczerze powiem Wam, że ja nie mam żadnego problemu z oglądaniem tego typu zdjęć. Jednak moja koleżanka ostatnio zauważyła, że często te zdjęcia tracą na przesłaniu. Jak dodaje - spotkała się z sytuacją, gdzie podczas kolacji jeden z uczestników fotografował dania swoich współtowarzyszy tłumacząc, że chce mieć zdjęcia "na później" do wrzucenia na portal społecznościowy. To już uważam za przesadę. W pewnym stopniu zdjęcia te nie stają się pamiątką (jaki to przekaz niosą właśnie fotografie) a zwykłym chłamem, którego w internecie jest sporo.





Kolejną modą jaką zauważam jest trend na odwiedzanie kultowych lokali. I nie chodzi mi tutaj o rekomendację jakiegoś miejsca i z tego powodu odwiedzanie go, ale o pojawianie się tam, bo jest to modne. Nie chcę tutaj przytaczać żadnych konkretnych marek i zaznaczam, że nie zamierzam pisać recenzji danych miejsc tudzież zniechęcać Was do ich odwiedzania. Chciałabym jednak przytoczyć przykład poznańskiego bardzo popularnego miejsca serwującego lody. Ot ktoś wpadł na pomysł lodziarni, dobrze rozreklamował to miejsce i cieszą się teraz dużą popularnością. Niby tak, ale.. No właśnie jest ALE. Wielokrotnie spotkałam się z opinią, że owe lody wcale nie smakują tak dobrze by tłumy osób przewijały się przez to miejsce właśnie z powodu smaku tych lodów. I tutaj właśnie zaczęłam zastanawiać sie czy to właśnie nie moda jedzenia tych lodów, odwiedzania tamtego miejsca powoduje, że poznaniacy tak chętnie odwiedzają Jeżyce. Coś w tym musi być, gdyż na jednym portalu spotkałam się z wpisami: "Słyszałam, że K. A. i Z. idą do xxx, widziałam ich zdjęcie na Facebook'u, idziemy tam też" lub "Idziemy na lody, bo jutro w pracy będzie dyskusja jak smakowały nowe smaki". Moda? Podam inny przykład. Ostatnio w grupie studentów zapanowała moda dzielenia się opiniami na temat hamburgerów. Hamburgery też mi sprawa. Wydaje się jednak, że nie taka błaha. Wyobraźcie sobie, że są osoby, które niejako odwiedzają przeróżne "hamburgerownie" (nie tam zwykłe Mc'D) aby potem dzielić się opiniami ze znajomymi. Jeśli nie znasz menu danego lokalu, jeśli nie jadłeś nigdy hamburgera z dodatkiem np. rukoli to w takim towarzystwie nie masz o czym rozmawiać.

Krótko w jednym zdaniu o kolejnej modzie. Wyzwanie "piwne" na facebooku to też moda :)

Dłużej jednak zatrzymam się przy innej modzie. I tutaj jak każda moda ewidentnie wiem, że mija z biegiem czasu. Co mam na myśli? Diety. Zacznę wymienianie od chociażby diety Dukana, przez dietę dostosowaną do grupy krwi, a na końcu pojawia się i moda na dietę kopenhaską czy śródziemnomorską. Pod lupę wezmę tę najbardziej znaną dietę Dukana. Swego czasu miała ogromne rzesze zwolenników, jednak jak typowa dieta-moda z czasem straciła na jakości. Jak każda dieta zaczyna się od stosowania u osób, które próbowały już wszystkiego, są bardzo zdeterminowane i nic im nie szkodzi aby spróbować. Potem pojawia się chęć stosowania diety u osób, które na początku nie wierzyły w jej skuteczność a widziały efekty u tych pierwszych osób no i się zdecydowały. Na końcu dietę zaczynają stosować osoby, które chcą być trendy - np. koleżanka w pracy stosuje to ja też, choć wcale nie mam ku temu wskazań. Prosty mechanizm, ale bardzo skuteczny by trafić do jak największej liczy odbiorców danej diety. Mechanizm, który po prostu kończy się na grupie osób, które chcą być modne.





Nie za długi już ten post?
Zatem na tym dziś zakończę moje rozważania. Zapraszam Was do dyskusji.

Chciałabym jednak coś jeszcze dodać. Zapewne pojawi się część osób, które powiedzą "nie ważne czy to wg Ciebie moda czy nie, ja coś robię, bo to lubię i sprawia mi to przyjemność". I oczywiście macie rację bardzo często pomijane są nasze pobudki do danych sytuacji a liczy się przyjemność czy potrzeba. Jednak miejcie na uwadze, że w każdej z wyżej wymienionych sytuacji niejako otoczenie wpływa na daną sytuację czy czynność uznaną przeze mnie za modę. Jeśli robicie coś dla siebie i wewnętrznie czujecie, że tego chcecie i potrzebujecie - nie ma tu mowy o chęci bycia trendy :)

OK to już definitywny koniec :)

środa, 2 kwietnia 2014

The best of March 2014

Cześć Wam :)

Pierwszy wiosenny miesiąc za Nami :)
Lubię marzec! Mimo częstej zmiany pogody, mimo wielu deszczowych dni, mimo zmiany czasu - lubię ten miesiąc. Wiele chwil było iście wiosennych, dni są już coraz dłuższe, gdy budzę się wczesnym rankiem nie jest już ciemno za oknem.

Bardzo się cieszę, że w tym miesiącu zaczęłam regularnie chodzić na basen :)
Oczywiście nie jest tak, że jestem wyczynowym pływakiem i pokonuję wielometrowe dystanse stylowym kraulem.
Jednak mimo to jakie są korzyści z chodzenia na basen?
1. czuję jak pracują praktycznie wszystkie mięśnie, nawet podczas pływania stylową "żabką"
2. zdecydowanie poprawia się wydolność organizmu (i to jest bardzo zauważalny efekt)
3. przy dłuższym kontynuowaniu pływania na basenie poprawia się wygląd sylwetki
4. efekt "uboczny" - czujemy się lepiej - lżej :)
Polecam taką aktywność fizyczną szczególnie po tygodniu przed komputerem, po tygodniu stresu, czy po bardzo zabieganym tygodniu. Uważam, że jest to doskonałe połączenie aktywności fizycznej z relaksem :)






Kolejną "fajna rzeczą" tym miesiącu jest mój blender :)
Oczywiście nie jest tak, że uwielbiałam go tylko w marcu, ale już jakiś czas temu chciałam zrobić Wam recenzję mojego blendera, jednak pomyślałam, że przedstawię go Wam tutaj w zestawieniu miesięcznym :)
Model jaki posiadam to AMICA BA 3011 srebrno-czarny Nobils Blend.
W zestaw wchodzą następujące części:
* część mechaniczna (silniczek :) )
* końcówka do blendowania
* dzbanek o pojemności 0,5 litra
* pojemnik z wbudowanymi nożami do rozdrabniania (pojemność 0,75 litra)
* końcówka tzw. trzepaczka.
Blender ten wykonany jest se stali szlachetnej, dodatkowo rączka pokryta jest gumą antypoślizgową.
Model ten ma 5 poziomów prędkości, dodatkowo jest zainstalowana funkcja turbo.
Blender pracuje w mocy 750W, dodatkową korzyścią w pracy z blenderem jest bardzo długo przewód :)
Teraz garść spostrzeżeń ode mnie. Blendera używam głownie do przygotowywania swoich pysznych owocowych koktajlów :) Do tego zadania przecież został stworzony :) Z miękkimi owocami typu banan, maliny czy truskawki nie ma najmniejszego problemu. Większej mocy natomiast trzeba użyć do owoców twardych takich jak jabłka czy gruszki. Funkcja blendująca spisuje się więc bez zarzutów. Podobnie jest z funkcją rozdrabniającą. Sałatki z gotowanych warzyw, czy pasty to teraz chwila pracy :) Nie oczekujmy jednak, że blender ten zastąpi Nam mikser.



To teraz może zaproponuję Wam jeszcze coś do poczytania :)
Powiem Wam szczerze, że jeszcze nigdy tak wiele nie wydawałam na książki jak w ostatnim czasie. Moja "biblioteczka" rozrosła się o kilka ciekawych pozycji i dziś chciałabym Wam przedstawić jedną z nich :)
Nie jest to pozycja typowo żywieniowa, ale myślę, że jeśli wplotę tu trochę lifestylu to nie obrazicie się na mnie :)
Minimalizmem w życiu zaczęłam interesować się jakiś czas temu, głównie za sprawą książki "Sztuka minimalizmu" Dominique Loreau. Ogólnie podzielona jest na trzy części - wstęp ogólny, przygotowanie się do działania praz praktyka.
W jednej z części jest też dział dotyczący kuchni i wszystkim co z nią związane - także powiązanie do żywienia również się pojawia :) Znajduję się tutaj wiele ciekawostek, wiele odniesień do tradycji dotyczących ogólnie jedzenia, jest też lista kilku użytecznych lub nieodzownych naczyń kuchennych. Bardzo podobał mi się rozdział (uważam, ze zdecydowanie za krótki) dotyczący zdrowego odżywiania się, bez potrzeby posiadania wyspecjalizowanego sprzętu kuchennego oraz rozdział "Jedz, pij i częściej przyjmuj gości... po prostu!".
Każdy z rozdziałów dodatkowo opatrzony jest wieloma cytatami odnoszącymi się do tematyki danego działu. Dlaczego ta książka wywarła na mnie tak duże wrażenie? Sama nie wiem. Może zaczęłam dostrzegać ile jak wieloma rzeczami się otaczam. Oczywiście nie jest też tak, że wszystko co napisane jest w tej książce przeniosłam do własnego życia i teraz wyrzucam pół domu.. Nie, nie. W przypadku książek typu poradniki należy pamiętać o tym, że część z rad i propozycji śmiało możemy przenieść do własnego życia, ale część z nich niestety wcale nie wyjdą nam na dobre. Poza tym należy też pamiętać o zdrowym rozsądku.




No i tym sposobem dotarliście do końca posta. Mam nadzieję, że zainspirowałam Was do działania i być może pójdziecie na basen, może przygotujecie sobie pyszny koktajl, a może sięgniecie po zapomniana przez Was książkę :) 

środa, 12 marca 2014

Powiedz NIE cholesterolowi!

Profilaktyki nigdy za mało. U Nas na blogu również. Dziś zatem kilka słów o tym jak nie dopuścić do wzrostu frakcji LDL cholesterolu. Zaczynamy :)

1. Unikaj stresu

Prawidłowy poziom cholesterolu frakcji LDL w osoczy krwi nie powinien przekraczać 115 mg/dl. I wbrew powszechnej prawdzie jego zbyt wysokie stężenie nie jest problemem tylko ludzi otyłych czy starszych. Coraz częściej problem ten dotyka szczupłych trzydziestolatków. Dlaczego? W pogoni za realizacją, sukcesem, rozwojem pozwalamy aby do Naszego życia wkradł się stres i nerwy.
Ponad to zabiegani, z szybkim tempem życia, chętnie sięgamy po to co dostępne na wyciągnięcie ręki - fakt foody czy kaloryczne przekąski, co sprzyja wyższemu poziomowi cholesterolu LDL. Poza tym po całym dniu pracy, "padamy" wręcz na kanapę. Nie mamy siły i ochoty iść na siłownię czy basen.




2. Wybieraj odpowiednie tłuszcze

Aby obniżyć cholesterol LDL należy sięgać po produkty bogate w sterole roślinne np. nasiona sezamu czy słonecznika, orzechy włoskie, lakowe oraz ziemne, olej sojowy. Każdy z Nas wie również, że na rynku są dostępne produkty wzbogacone w sterole (m.in. miękkie margaryny, serki). Warto też zadbać, aby w codziennym jadłospisie występowały nienasycone kwasy tłuszczowe (link tu i tu).


3. Regularnie poddawaj się badaniom

No tak złogi LDL cholesterolu równa się blaszka miażdżycowa. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że zwęża ona światło naczyń krwionośnych, uniemożliwiając przepływ krwi. W przypadku niedrożności tętnicy wieńcowej następuje zawał serca, natomiast w przypadku naczyń mózgu oraz szyjnych - udar mózgu. Tutaj warto pamiętać również o fakcie, że "zatkane" mogą być również naczynia jamy brzusznej, powodując niedotlenienie jelit oraz naczynia krwionośne nóg skutkujące niedokrwieniem oraz bólem. Bardzo ważne jest aby badać obie frakcje cholesterolu. cholesterol LDL tak jak pisałam wcześniej sprzyja powstawaniu (..) natomiast frakcja HDL wpływa na przeciwdziałanie rozwojowi blaszki miażdżycowej. Nie ma górnej granicy stężenia tej frakcji cholesterolu, jednak jego stężenie we krwi nie powinno być niższe niż 40 mg/dl u mężczyzn i 45 mg/dl u kobiet. Dlaczego cholesterol frakcji HDL jest dla nas taki korzystny? Zabiera on nadmiar "złego" cholesterolu ze ścian tętnic i transportuje go do wątroby, gdzie jest wydalany wraz z żółcią.




4. Zmień nawyki żywieniowe

Przede wszystkim powinniśmy ograniczyć nasycone kwasy tłuszczowe pochodzące ze smalcu, boczku, czy tłustych kiełbas. Poza tym warto uważać również na jaja. Oczywiście nieprawdą jest, że przy zbyt wysokim stężeniu cholesterolu nie wolno jeść jajek. Są ona zdrowe i zawierają wiele cennych składników. Warto jednak pamiętać o umiarze.


5. Postaw na aktywność fizyczną

Przed wysokim stężeniem cholesterolu i miażdżycą doskonale chroni aktywność fizyczna i utrzymywanie prawidłowej masy ciała. Regularna aktywność fizyczna podnosi poziom dobrego i obniża poziom złego cholesterolu. Ponad to ćwiczenia pomagają zrzucić zbędne kilogramy, co również reguluje poziom cholesterolu.