piątek, 25 października 2013

Jet Lag - Zespół Długu Czasowego

Pierwszy raz z określeniem jet lag spotkałam się przy pisaniu pracy magisterskiej. Ponieważ moim zadaniem było opisanie cyklów dobowych i rocznych jakim podlega organizm człowieka, postanowiłam zagłębić się w zagadnienie jet lag. Zespół nagłej zmiany strefy czasowej lub inaczej długu czasowego (jet lag syndrome) obejmuje objawy, które pojawiają się w trakcie podróży w kierunku wschód-zachód i związane są ze zmianą strefy czasowej.



Do objawów zespołu jet lag zalicza się:

  • zaburzenie snu
  • niemożność skupienia uwagi
  • krańcowe zmęczenie
  • złe samopoczucie
  • senność
  • ból głowy
  • zaburzenia apetytu i zaburzenia żołądkowo-jelitowe
  • dezorientacja

Nasilenie tych objawów zależy od liczby przekraczanych stref czasowych i kierunku podróży. Podróż na wschód związana ze skróceniem doby, jest dla nas znacznie trudniejsza niż gdy podróżujemy na zachód ( łatwiej nam się zaadoptować do dłuższego dnia).



Przyczyny zespołu jet lag:
  • zaburzenie procesów fizjologicznych człowieka zależnych od cyklu dobowego m.in. zaburzenie rytmu sen-czuwanie, zakłócenie motoryki przewodu pokarmowego czy zaburzenia podstawowej przemiany materii
  • a także zaburzenia wydzielania hormonów, przede wszystkim hormonu snu - melatoniny, a także kortyzolu. Organizm zaczyna produkować melatoninę w dzień, zamiast w nocy. 

Jak złagodzić objawy zespołu jet lag?
  • Bardzo ważne by wypijać odpowiednią ilość płynów, zarówno w trakcie lotu, jak i po wylądowaniu. Najlepiej sięgać po wodę mineralną i soki owocowe. Dlaczego jest to takie ważne? Ponieważ bardzo często powietrze w samolocie jest suche i łatwo dochodzi do odwodnienia, które może prowadzić do uciążliwego bólu głowy. Pamiętaj: pij!
  • Jeżeli w trakcie podróży nie przekraczasz zbyt wielu stref czasowych, nie zasypiaj! Staraj się wstać, przejść pomiędzy rzędami, trochę postać i najważniejsze, wypijać duże ilości napojów bezalkoholowych. Pomogą zwalczyć naturalną potrzebę snu. 
  • I najczęściej popełniany błąd. Pod koniec lotu unikaj kawy i innych produktów, które zawierają kofeinę (kofeina działa moczopędnie przez co zwiększa utratę wody w suchym środowisku kabiny samolotu).
  • I na koniec, nie sięgaj po alkohol. Po pierwsze przyczynia się do zaburzeń metabolicznych, a jego zwiększone działanie diuretyczne może powodować utratę wody.


Jeśli wybieracie się w daleką podróż, w trakcie której będziecie zmieniać strefy czasowe warto zastosować odpowiednią dietę, która zminimalizuje skutki zespołu jet lag. Dieta Anti-Jet-Lag Diet koncentruje się na oddziaływaniu na zegar biologiczny i rytm dobowy człowieka poprzez pory spożywania posiłków. Dietę należy rozpocząć już 4 dni przed planowanym wylotem. W trakcie tych 4 dni należy naprzemiennie stosować dni wzbogaconego żywienia i ograniczonego spożycia. Co to znaczy? W dniach, kiedy stosujemy dietę wzbogaconego żywienia nasze posiłki powinny być dodatkowo uzupełniane w białko i węglowodany. Związki te stymulują syntezę neurotransmiterów, którą pozwalają utrzymać nasz organizm w stanie czuwania lub przygotowują do snu. 

Jak to wygląda w praktyce? Przedstawiamy model żywienia przed wylotem:

  • Dzień 1: W pierwszy dzień należy spożyć wysokobiałkowe śniadanie oraz obiad, natomiast wysokowęglowodanową kolację. Na śniadanie i obiad można zjeść jaja, chude mięso, wysokobiałkowe produkty zbożowe, zielony groszek i inne nasiona strączkowe. Z kolei na kolację sięgnij po makarony (bez dodatku mięsa), ziemniaki, słodkie desery. Kawę oraz inne produkty zawierające kofeinę należy spożyć jedynie w godzinach 15-17.
  • Dzień 2: Drugiego dnia należy ograniczyć podaż energii oraz węglowodanów. Możemy sięgać po chude buliony, owoce, niewielkie ilości sałatek owocowo-warzywnych, tosty z niewielką ilością masła. Tak jak poprzedniego dnia kawę możemy spożyć jedynie w godzinach 15-17.
  • Dzień 3: takie same zasady jak w pierwszy dzień
  • Dzień 4: takie same zasady jak w drugi dzień. Jeśli podróżujemy na zachód, wypijmy kawę rano, natomiast jeśli na wschód, sięgnijmy po napoje z kofeiną w godzinach 18-23.
Jeśli nasz lot jest długi, powinniśmy spać do czasu, kiedy przypada pora śniadania w miejscu przyszłego pobytu. Natomiast po zakończeniu podróży spożywać posiłki o porach typowych dla miejsca pobytu. 


wtorek, 15 października 2013

Probiotyki - prebiotyki


Wszyscy wiemy choćby z reklam czym są probiotyki. Ale z doświadczenia wiem, że bardzo duży problem sprawia konsumentom odróżnienie probiotyków od prebiotyków. Dziś wszystko Wam wyjaśnię :)

Nazwa probiotyki pochodzi od słowa greckiego "pro bios" znaczącego "dla życia". Według WHO probiotyk zawiera żywe monokultury bądź kultury mieszane mikroorganizmów działających korzystnie na organizm gospodarza (zwierzęcy bądź ludzki), poprawiając charakterystykę mikroflory, która w nim się znajduje. Probiotyki  mają korzystne działanie na organizm jednostki, która je konsumuje. Właściwości probiotyczne wykazuje kilkanaście szczepów bakterii kwasu mlekowego, należących do rodzajów Lactobacillus i Bifidobacterium, oraz drożdże Sacharomyces boulardii.Bakterie te mogą być obecne same, bądź w połączeniu z innymi. Mogą być żywe (zjadane w jogurcie) albo żywe liofilizowane (suszone na zimno, w stanie uśpienia). 

Przewód pokarmowy zdrowego człowieka skolonizowany jest przez ogromną liczbę bakterii, jest to tak zwana mikroflora jelitowa. Jakość mikroflory jelitowej zależna jest od równowagi między "korzystnymi" a "niekorzystnymi" dla organizmu ludzkiego mikroogranizmami. Równowaga ta może zostać zachwiana przez antybiotykoterapię, radioterapię, chemioterapię, zakażenia wirusowe czy długotrwały stres. ważna też jest oczywiście prawidłowa dieta. Bakterie probiotyczne w wyniku kolonizacji w kosmkach jelitowych uniemożliwiają osiedlanie się w jelicie bakterii chorobotwórczych.  
Bakterie probiotyczne posiadają zdolność do wytwarzania związków korzystnie wpływających na pH panujące w przewodzie pokarmowym. Ponadto probiotyczne bakterie przejawiają zdolność do rozkładania niektórych związków obecnych w żywności. Sztandarowym przykładem jest tutaj cukier mleczny – laktoza, która ze względu na deficyt specyficznego enzymu (laktazy) jest dla znacznej grupy osób źródłem problemów trawiennych. Ponad to probiotyki ułatwiają w jelicie grubym wchłanianie żelaza, fosforu, wapnia, wytwarzają witaminę B, biorą udział w metabolizmie kwasów żółciowych, regulują wchłanianie cholesterolu z jelit zapobiegając w ten sposób miażdżycy.  To tylko główne zalety probiotyków a dziś nie tylko o nich :) 



Dziś też o prebiotykach. 

Prebiotyki są to składniki żywności niepodlegające trawieniu, które stymulują wzrost i aktywność szczepów bakterii w jelicie grubym powodując korzystny wpływ na stan zdrowia ludzi. W odróżnieniu od probiotyków nie zawierają one drobnoustrojów. Prebiotyki są oporne na działanie enzymów trawiennych, ale są podatne na hydrolizę i fermentację w jelicie grubym.
Najbardziej znanymi prebiotykami żywności są:

  • poli- i oligosacharydy (inulina, fruktooligosacharydy)
  • mannooligosacharydy
  • laktuloza – polimer fruktozo-glukozowy powstający podczas przemian cukru mlecznego laktozy
Fruktooligosacharyd został wyekstrahowany przez japońskich naukowców z roślin takich jak pomidor, cebula, czosnek, banan, jęczmień i pszenica. Jak wykazały badania, fruktooligosacharydy hamują rozwój bakterii gnilnych. 
Inulina natomiast występuje w m.in. w cykorii, karczochach. Inulina znalazła zastosowanie jako zamiennik tłuszczu w dietach ubogoenergetycznych. Inulina stymuluje rozwój probiotycznej flory jelitowej, zapobiega zaparciom, zmniejsza stężenie cholesterolu we krwi, zwiększa wchłanianie wapnia. 

Prebiotyki są substratem fermentacyjnym dla probiotyków. 

Można połączyć w jednym produkcie probiotyk z prebiotykiem. Ich działanie wtedy zwane jest działaniem synbiotycznym.




wtorek, 8 października 2013

Przeciwutleniacze – potrzeba stosowania?

Bardzo często w składzie żywności pojawia się słowo przeciwutleniacz czy antyoksydant. Dziś chciałabym Wam wyjaśnić czym są przeciwutleniacze, czy istnieje potrzeba ich stosowania jako dodatku do żywności i czy państwo reguluje ustawodawczo ich dodatek.



Zacznijmy od wyjaśnienia czym są przeciwutleniacze i jak działają?
Przeciwutleniacze stanowią bardzo różnorodną grupę substancji o odmiennych metodach działania. Ogólnie przyjmując są to związki chemiczne, które stosowane w bardzo małych stężeniach (0,001-0,1%) chronią środki spożywcze przed rozkładem spowodowanym utlenianiem.
Antyoksydanty (przeciwutleniacze) są zatem substancjami, które zapobiegają utlenianiu, czyli procesowi chemicznemu, który następuje w wyniku ekspozycji żywności na powietrze (tlen), wysoką temperaturę czy też światło.

Antyoksydanty odgrywają bardzo ważną rolę w zapewnieniu odpowiedniego smaku, koloru żywności i okresu przydatności do spożycia. Ich dodatek jest szczególnie ważny w produktach zawierających tłuszcz. Dlaczego? Końcowy etap utleniania tłuszczy - czyli jełczenie z towarzyszącym powstaniem charakterystycznego nieprzyjemnego zapachu, zostaje opóźniony w wyniku dodania właśnie antyoksydantów.


Przeciwutleniacze mogą występować naturalnie w żywności np. tokoferole w olejach roślinnych, lub mogą być dodawane do żywności w procesie produkcji.

Naturalne antyoksydanty
Dobrym przykładem występowania naturalnych antyoksydantów w żywności jest zatrzymanie ciemnienia jabłka po skropieniu go sokiem z cytryny. Kwas askorbinowy (witamina C) znajdujący się w wielu owocach cytrusowych jest naturalnym antyoksydantem. Dzięki swoim właściwościom często znajduje wykorzystanie w różnych produktach żywnościowych. Kwas askorbinowy jest dodawany na przykład do mleka kondensowanego.




Innym naturalnym antyoksydantem jest tokoferol, który należy do rodziny witaminy E. Tokoferol możemy znaleźć głównie w orzechach, ziarnach słonecznika, soi, kukurydzy, oleju, margarynie i kakao. Tokoferole są najbardziej poznaną grupą przeciwutleniaczy naturalnych. Ich aktywność przeciwutleniająca zależy od rodzaju żywności, stężenia, aktywności, tlenu oraz obecności metali ciężkich. Ich podstawową wadą jest fakt, że przy wysokich stężeniach oraz obecności jonów żelaza mogą wykazywać właściwości proutleniające. Łączy się je zatem z innymi substancjami o charakterze przeciwutleniającym takimi jak: kwas askorbinowy, kwas cytrynowy.

Przeciwutleniacze syntetyczne
Wytworzone przez człowieka sztuczne antyoksydanty są używane w takim samym stopniu jak naturalne. Najważniejsze z nich należą do grupy galusan. Galusany są dodawane przeważnie do olejów roślinnych i margaryn, w celu zachowania dobrego smaku i niedopuszczenia do ich zjełczenia. Dwa inne sztuczne antyoksydanty, które nie należą do powyższej grupy to butylohydroksyanizol (BHA) i butylohydroksytoluen (BHT).

Przeciwutleniacze powinno się dodawać w minimalnych dawkach gwarantujących ich skuteczność. Stosowanie większych dawek przeciwutleniaczy może spowodować efekt odwrotny od zamierzonego. Zwiększenie efektywności niektórych przeciwutleniaczy można uzyskać wykorzystując synergizm dwóch lub więcej przeciwutleniaczy (np. kwas askorbinowy i tokoferole). Na efektywność działania przeciwutleniaczy wpływa też temperatura środowiska- przeciwutleniacz skuteczny w ochronie tłuszczu podczas przechowywania w temperaturze pokojowej może okazać się zupełnie nieskuteczny w działaniu podczas ogrzewania w wysokiej temperaturze. Na przykład BHT i BHA substancje stosowane jako syntetyczne przeciwutleniacze tracą swoje właściwości przeciwutleniające podczas smażenia, natomiast wykazują aktywność w czasie przechowywania.

Dodatek też naturalnych przeciwutleniaczy jest oficjalnie limitowany. Pomimo, że witaminy C i E mają korzystny wpływ na nasz organizm, to nakładane są oficjalne limity co do ilości ich użycia jako antyoksydantów w artykułach żywnościowych. Antyoksydanty poddawane są, tak samo jak inne dodatki do żywności, surowemu zarządzeniu legislacyjnemu EU, które reguluje zasady ich używania i etykietowania opakowań.



Aby zwiększyć zakres działania naturalnych antyoksydantów podejmowane są próby uzyskania nowych substancji roślinnych o działaniu antyoksydacyjnym. Odkryto, że ekstrakty z rozmarynu i szałwii mogą okazać się skutecznymi antyoksydantami. Jednak bardzo często ekstrakty pozyskiwane z ziół stwarzają problem, ponieważ poza właściwościami antyoksydacyjnymi posiadają też inne cechy niekoniecznie pożądane - naturalne substancje roślinne często mają silny, charakterystyczny smak.





czwartek, 3 października 2013

Skład żywności a odczucie głodu?

Ostatni nasz post dotyczący mechanizmów sterujących wyborem pokarmu (KLIK), cieszył się dużym zainteresowaniem, dlatego dzisiaj go rozszerzymy. Bardzo często pytaliście jak żywność i poszczególne składniki pokarmowe wpływają na odczucie sytości. Już wyjaśniamy :)

Oczywiście żywność charakteryzuje się zróżnicowaną zdolnością zaspokojenia odczucia głodu i sytości. Jest to związane ze składem danego produktu spożywczego, ale także zależy od jego właściwości fizycznych. 

Biorąc pod uwagę właściwości fizyczne zdolność zaspokojenia głodu wzrasta wraz ze zwiększeniem się twardości, lepkości i objętości produktu spożywczego. Związane jest to z dłuższym rozgryzaniem i żuciem, a także silniejszym rozszerzaniem żołądka i spowolnionym jego opróżnianiem. Z kolei do zwiększonego spożycia przyczynia się m.in. postać płynna produktu czy wysoka gęstość energetyczna żywności. 

Drugi czynnik wpływający na zdolność zaspokojenia odczucia głodu to skład danego produktu spożywczego. Mamy trzy główne makroskładniki żywności: tłuszcz, białka i węglowodany.  Ich wpływ na zdolność zaspokojenia głodu jest zróżnicowana. Z jednej strony związane jest to z odmiennym wpływem tych makroskładników na uwalnianie hormonów czy neuroprzekaźników, z drugiej natomiast ze zróżnicowanym udziałem w gęstości energetycznej.  

Gęstość energetyczna – ilość energii wnoszona przez jednostkę masy lub objętości danego produktu. 

Do składników zwiększających odczucie sytości należy: błonnik pokarmowy (w szczególności frakcja rozpuszczalna), białko, długołańcuchowe wielonienasycone kwasy tłuszczowe. Natomiast składniki przyczyniające się do szybszego pojawienia się odczucia głodu to cukry o wysokim indeksie glikemicznym oraz tłuszcze obfitujące w kwasy nasycone.

Przeprowadzono wiele badań, mających na celu określenie wpływu poszczególnych składników żywności na zdolność zaspokojenia głodu. Przytoczę tylko kilka z nich.

Jedno z przeprowadzonych badań miało na celu sprawdzenie jak skład śniadania wpływa na to, co i ile będziemy spożywać przez cały dzień. W tym celu grupa badana spożywała śniadania charakteryzujące się wysoką zawartością węglowodanów, tłuszczu lub białka. Wykazano, że osoby które rano spożyły śniadania bogate w białko najdłużej czuły się nasycone, a co za tym idzie mniej spożyły w ciągu dnia. Natomiast odczucie głodu najszybciej pojawiło się u osób, które spożywały śniadanie bogate w tłuszcz. Jaki z tego wniosek? Na śniadanie wybierajmy produkty bogate w białko, dłużej będziemy czuć się najedzeni i nie sięgniemy tak szybko po przekąskę :)


W kolejnych badaniach sprawdzano wpływ tłuszczu oraz węglowodanów na czas trwania odczucia sytości. Tak jak w poprzednim badaniu, tutaj też wykazano, że tłuszcz w najmniejszym stopniu wpływa na odczucie sytości. Ponadto wraz z tymi produktami dostarczono dwukrotnie więcej energii, co wskazuje na niską zdolność nasycenia (badani musieli zjeść znacznie więcej by poczuć sytość, niż te osoby które spożywały produkty bogate w węglowodany). Ponadto w przypadku spożycia produktów obfitujących w węglowodany ankietowani nie odczuwali głodu przez 90 minut.

Tłuszcz w znacznie mniejszym stopniu wpływa na powstanie odczucia sytości niż białko czy węglowodany. Wiele badań wskazuje, że również stopień nienasycenia kwasów tłuszczowych może wpływać na naszą sytość. Na zdolność zaspokojenia głodu może również oddziaływać długość łańcucha kwasu tłuszczowego. Jest to związane ze zróżnicowanym sposobem ich wchłaniania oraz przetwarzania w naszym organizmie.

Określono również wpływ błonnika pokarmowego na zaspokojenie głodu. Wiele badań wskazuje, że osoby które spożywają posiłki obfitujące w błonnik pokarmowy, w przeciągu dnia dostarczają mniejsze ilości energii. Tłumaczone jest to silnym wpływem błonnika pokarmowego na odczucie sytości. Jedno z badań miało na celu sprawdzenie jak typ spożywanego pieczywa, podczas śniadania wpływa na nasze odczucie głodu. Osoby badane podzielono na grupę spożywającą pieczywo z pełnego ziarna oraz grupę, która otrzymała chleb pszenny. Badani, którzy rano zjedli chleb z pełnego ziarna znacznie dłużej czuli się nasyceni (nawet do 8 godzin od momentu zakończenia spożycia śniadania).



Tak jak pisałam, żywność charakteryzuje się zróżnicowaną zdolnością do zaspokojenia odczucia głodu. Z tego powodu coraz częściej wykorzystuje się Wskaźnik - Indeks Sytości, który ułatwia wybór produktów które na dłużej nas nasycą. O Indeksie Sytości pisałyśmy już więcej, w poprzednich naszych postach: tutaj i tutaj :)


piątek, 27 września 2013

USA - only fast food?

Zawsze marzyłam by zobaczyć Stany Zjednoczone. By opalać się na plaży w Miami, stanąć na Times Square czy poczuć siłę wodospadu Niagara. Udało się w końcu to marzenie spełnić :)
Jednak nie interesowało mnie tylko to. Ze względu na mój zawód byłam ogromnie ciekawa czy faktycznie w USA króluje fast food? czy zgodnie z tym co mówią statystyki większość społeczeństwa ma nadwagę lub otyłość? Czy liczy się tylko wygoda? Odpowiedź wcale nie jest taka jednoznaczna :)

Ale może zacznijmy od suchych faktów, by pokazać skalę problemu. Zgodnie z najnowszym raportem FAO to Meksyk zajmuje pierwsze miejsce na niechlubnej liście najgrubszych państw świata, aż 70% dorosłych osób ma nadwagę, a 32,8% cierpi na otyłość. Tuż za Meksykiem jest USA, które do tej pory zajmowało pierwsze miejsce. W Stanach Zjednoczonych aż 31,8% społeczeństwa jest otyła. Jak się ma Polska do tych danych? Zgodnie z tych raportem w Polsce 23,2% osób cierpi na otyłość. Można powiedzieć, że gonimy czołówkę.

Dlaczego tak jest? Jakie jedzenie dominuje w Ameryce? Czy Amerykanie się ruszają?
Przez 3 tygodnie obserwowałam ich sposób żywienia i teraz chce się podzielić z Wami moimi spostrzeżeniami :)
Moją podróż zaczęłam od stolicy świata - Nowego Jorku. Nowy Jork to najbardziej znane miasto na świecie! Manhattan, Fifth Avenue, Broadway, Statua Wolności, Central Park i oczywiście, charakterystyczne żółte taksówki. To miasto nigdy nie śpi, i od samego przybycia przytłacza. Ruchliwe lotnisko, podróż autem w nieprzerwanym potoku samochodów, odgłosy syren, klaksonów, krzyki ludzi. Szaleństwo, do którego człowiek bardzo szybko się przyzwyczaja :) Wrzucam troszkę zdjęć, by pokazać jakie to niesamowite miasto :)

Manhattan

Times Square
Broadway

Uliczne występy

NYC nocą ( widok z Empire State Building)


NYC nocą

słynne żółte taksówki

kto kojarzy? :)


Ale teraz skupmy się już jedzeniu. Gdybym miała opisać sposób żywienia tylko po tym co zobaczyłam w NYC, byłaby ona dość optymistyczna. A dlaczego? Już wyjaśniam.

Na Manhattanie znajdzie się wszystko czego dusza zapragnie. Najlepsze restauracje, tanie bary, budki z hot dogami, ale także knajpy ze zdrowymi, pysznymi potrawami i kolorowymi sałatkami. W małych marketach oczywiście oprócz standardowego wyposażenia, także stoiska z owocami przygotowanymi do bezpośredniego spożycia, kolorowe sałatki czy apetyczne kanapki. Najbardziej podobał się mi sklep, w którym można było przygotować sobie swój własny deser owocowy. Do wyboru świeże owoce, orzechy, otręby, byłam w siódmym niebie gdy to zobaczyłam :) Gdyby takie coś można było spotkać w Polsce. Pomyślałam: wcale nie jest tak źle. Oczywiście na ulicach przeważają knajpy ze śmieciowym jedzeniem, ale jest też sporo miejsc gdzie można zdrowo i pysznie zjeść.













Kto ma ochotę na kiełbasę? (Filadelfia)


A co ze sportem? Jakie miejsce Wam od razu przychodzi do głowy? Mi oczywiście Central Park ;) poszłam to sprawdzić, ponieważ nie raz spotkałam się już z opinią, że to tylko filmach ludzie tam biegają, jeżdżą na rolkach czy rowerze. Na szczęście to nie prawda. Central Park opanowany jest przez turystów, ludzi aktywnych i wiewiórki ;)




W USA w każdym większym mieście natknęliśmy się na wiewiórki :)


Po kilku dniach trzeba było wyruszyć w dalszą podróż. I wtedy moje zdanie zupełnie się zmieniło. Można powiedzieć, że Nowy Jork to inny świat. Zupełnie co innego zobaczyłam, gdy wyruszyliśmy w głąb. Żeby było prościej podzieliłam to na cztery kategorie, które nazwałam: restauracje - gdzie i co jedzą?, ceny, wygoda ponad wszystko oraz porcje. 

Restauracje - gdzie i co jedzą?
Ponieważ byliśmy skazani na jedzenie 'na mieście', codziennie mieliśmy taki sam problem. Jaką knajpę wybrać? gdzie znaleźć restaurację, w której zjemy coś co chociaż po części będzie przypominało nasz polski obiad? albo chociaż nie będzie smażone w głębokim tłuszczu, z ogromną ilością sera i śmietany? Przez ten czas, udało nam się tylko kilka razy zjeść coś, z czego byliśmy w miarę zadowoleni. Na każdym zjeździe na autostradzie, ale także w miejscowościach, w którym zatrzymaliśmy się po drodze lub na noc, był taki sam zestaw knajp. A co dokładniej? Knajpy ze śmieciowym jedzeniem, jedna przy drugiej. Czasami miałam wrażenie, że te miejscowości to tylko stacje benzynowe i knajpy z hamburgerami. Przyzwyczaiłam się, że w Polsce będąc w trasie, raz na jakiś czas jest po drodze McDonald's albo KFC, i to najczęściej nie obok siebie. Ostatnio jadąc z Poznania do Karpacza, nie mijałam żadnej knajpy tego typu. A tam, miało się do wyboru około 8-10 takich knajp. I wystarczyło pojechać 15 minut dalej i znowu było miasteczko opanowane przez fast food. Jednak gdy wchodziło się do samych knajp nie było tam tak dużo osób. Większość stolików pustych. Zastanawiałam się jak w takim razie te bary się utrzymują? Odpowiedź jest prosta, Amerykanie nie wchodzą do środka, zamawiają jedzenie w 'drive through', dzięki czemu nie muszą ruszać się z aut. Wygoda ponad wszystko, ale więcej przykładów podam w kolejnym akapicie.
Kolejnym elementem są śniadania. Dla mnie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Staram się by był pełnowartościowy, z dużą ilością warzyw. Nocując w motelach bardzo często mieliśmy w cenie śniadanie. Nieważne czy wybraliśmy jedną z tańszych opcji czy trochę droższą, śniadanie wszędzie było paskudne. A co się na nie składało? Mocno słodzone płatki śniadaniowe z uwaga słodzonym! mlekiem, gumowe gofry z syropem ( gdyby okazało się, że są niewystarczające słodkie), dmuchane tosty z wyrobem "dżemopodobnym". Nawet nie wiecie jak marzyliśmy o kanapce z sałatą, szynką i pomidorem: marzenie! :)

Ceny
Jeśli chcesz się odżywiać zdrowo, często sięgać po owoce i warzywa - stracisz majątek! Dlaczego? Podam tylko kilka absurdalnych przykładów. Najbardziej nas wszystkich zaskoczyła cena wody i kolorowych napojów gazowanych. Cena Pepsi czy Coli była znacznie niższa od ceny wody! Ponadto bardzo często napoje te  można było kupić na promocjach, i za 2,5$ miało się 6l Pepsi, natomiast za 1,5l wody trzeba było zapłacić 2$. Innym przykładem są ceny owoców i warzyw. 
Jeśli chodzi natomiast o restauracje, to wybierając sałatkę, płaciło się znacznie więcej niż sięgając po standardowego hamburgera, z frytkami i nielimitowanym napojem gazowanym. 

Wygoda ponad wszystko
Jak dla mnie to hasło idealnie pasuje do USA. Jestem przyzwyczajona, że jedynie w knajpach typu fast food można zamówić jedzenie przez 'okienko'. Nigdy by mi nie przyszło do głowy, żeby wykorzystać takie rozwiązanie w innego typu usługach, dlatego byłam bardzo zaskoczona gdy zobaczyłam sklepy spożywcze, apteki a nawet bankomaty typu 'drive through'. Wyobrażacie sobie jechać po zakupy i robić je bez wychodzenia z auta? Oczywiście jeśli ktoś się wybiera na zakupy jednak do marketu, może skorzystać z automatycznych wózków z koszykami. Dzięki nim nie musisz chodzić po sklepie, po prostu siadasz i w drogę! 
Kolejne zaskoczenie to brak chodników! Nie raz zdarzyło się, że musieliśmy iść ulicą bo nie było innej możliwości. Wieczorny spacer? Nie ma takiej możliwości ;)

Porcje
Jakie tam były porcje? Ogromne! Udało mi się zrobić kilka zdjęć by pokazać Wam jak duże opakowania produktów można tam kupić i jak wielkie dania dostaje się w knajpach. 
Pierwsze zdjęcie to porównanie wielkości hamburgerów. Po lewej to kanapka przeznaczona dla dzieci, po prawej natomiast to standardowa wielkość hamburgera. Za każdym razem wybierałam kanapkę Junior, i można się tym najeść, naprawdę.
Oczywiście duże porcje produktów można było także znaleźć w marketach. Jednym z przykładów są żelki Haribo (1360 g!). Kolejne to ogromne pudła z chrupkami i preclami. Na ile by to Wam wystarczyło? 






Gigantyczne drinki w Miami :)



Gdybyście mieli pytania piszcie!
Ponadto jeśli się wybieracie do USA, i macie jakieś pytania organizacyjne, chętnie na nie odpowiem :) wyjazd organizowaliśmy samodzielnie, więc teraz już wiemy na co zwrócić uwagę, co się opłaca a co nie :)

Z pozdrowieniami...
:)