wtorek, 10 czerwca 2014

Ile cukru jest w sokach i innych napojach kolorowych?

Już teraz w czerwcu mamy okazję doświadczać upałów a to dopiero początek wysokich temperatur :) Czy lubimy gorące lato czy też nie, jedno jest pewne - zapowiada się, że pochłoniemy hektolitry wszelkiego rodzaju napojów :)

Są tacy, którzy lubią wodę, jednak chyba zdecydowana większość z nas chętniej sięga po wszelkiego rodzaju soki.

Cieszę się ogromnie, gdy widzę w sklepie osoby, które dokładnie oglądają produkt przed zakupem, zwłaszcza etykietę z wartością odżywczą. Jednak często mam wrażenie, że wiedzę o wartościach odżywczych danego produktu przyswajamy sobie, ale nic z nią nie robimy. Dlaczego tak uważam? Kilkakrotnie spotkałam się z tłumaczeniem, że "10 g cukru na 100 ml napoju to przecież mało. Te soki są przecież 100%" .

To ja Wam przedstawię, że to wcale nie tak mało.

Dzisiejszy post jest 2 częścią postu dotyczącego zawartości cukru w popularnych płatkach śniadaniowych (tu). Dziś pod lupę wzięłam popularne soki owocowe i inne napoje kolorowe. Zestawienie poniżej.

Aaaa i przepraszam Was za szklankę z Żabą, ale szklanka ta jest tak popularna, że pewnie każdy z Was odniesie jej pojemność do swoich szklanek (przyp. 250 ml). :) :)

Sok owocowy (multiwitamina) 100%
29,5 g cukru w szklance

Napój pomarańczowy gazowany
33,8 g cukru w szklance

Herbata mrożona
17 g cukru w szklance

Sok jabłkowy (100%)
25 g cukru w szklance

Napój cytrynowo-limonkowy
23 g cukru w szklance


Woda smakowa (jabłkowa)
12 g cukry w szklance

Napój typu coca-cola
26,5 g cukru w szklance

Napój owocowy (jabłko-pomarańcza-banan)
26,7 g cukru w szklance

Sok pomarańczowy (100%)
24 g cukru w szklance

I co na szarym końcu. Woda - czyta woda :)

Woda 
0 g cukru w szklance


Mam nadzieję, że moje zestawienie podziałało na Waszą wyobraźnię :) Jeśli chcecie więcej takich zestawień dajcie znać, chętnie je dla Was przygotuję :)

poniedziałek, 2 czerwca 2014

The best of May 2014

Wiosenny maj za Nami.
Mimo, że dni uciekały jak szalone i tyle się u Nas działo, maj 2014 będziemy wspominać zapewne całe życie :)

Maj jest jednym z moich ulubionych miesięcy, tym bardziej chętnie piszę dla Was to podsumowanie :)

Zacznę od zaproszenia Was do Poznańskiej Republiki Róź. Myślę, że większość Poznaniaków zna to miejsce. Jednak dla osób, które nie znają kawiarni w Poznaniu a czasem szukają miejsca na miłe spotkanie polecam Republikę Róż :) Znajduje się przy Placu Kolegiackim nieopodal Starego Rynku. Lokalizacja ta pozwala na umiejscowienie Ogródka Letniego, który już teraz jest bardzo oblegany. Wnętrze Kawiarni to 2 stylowe sale wypełnione po brzegi dekoracjami kwiatowymi, choć nie tylko ;) Czym Nas może zauroczyć Republika Róż? Przede wszystkim menu - od pysznych przekąsek, przez kilka dań głównych po wyśmienite desery i inne słodkości. Ja uwielbiam tu koktajle owocowe. Moim ulubionym jest koktajl witalny z mango, sokiem z ananasa i melona. Bombą kaloryczną, przed którą nie mogę się oprzeć jest Merenga malinowa. Jest to mrożony deser malinowo-bezowy podawany z gorącym sosem malinowym i bitą śmietaną. Serdecznie polecam :)



Kolejnym przysmakiem tego miesiąca są szparagi, a dokładniej krem ze szparagów :)
Najpierw jednak "garść" informacji o szparagach:
Szparagi są bardzo dobrą alternatywą dla typowych sałatek. Po pierwsze przemawia za nimi niska wartość energetyczna - 100g/18kcal. Ponad to szparagi składają się w 95% z wody a mimo to zawierają bardzo dużo witamin i składników mineralnych. Zacznę od witamin -  witamina A, witamina C oraz E. Szparagi są bogatym źródłem takich składników mineralnych jak wapń fosfor oraz potas. Sami przyznacie, że to już bardzo imponujący skład, a to nie wszystko. Szparagi charakteryzują się sporą zawartością asparaginy (aminokwas niezbędny do prawidłowego funkcjonowania mózgu) oraz błonnika pokarmowego w tym również inuliny (prebiotyk, stymulujący do wzrostu pożytecznych bakterii jelitowych). Jak zatem nie jeść szparagów :)
Jak już wspomniałam moim ulubionym daniem ze szparagów jest zupa krem.
Poniżej krótki przepis:
Składniki to oczywiście bulion warzywny, pęczek szparagów, 1-2 żółtka, 1 średnia cebula, łyżka masła, pęczek zielonej pietruszki, szczypta soli oraz szczypta cukru (opcjonalnie można dodać jednego ziemniaka).
Przygotowanie: Szparagi, myjemy, obieramy i kroimy na mniej więcej 2 cm kawałki (ziemniaki podobnie) i gotujemy je w bulionie do miękkości. Do ugotowanych szparagów dodajemy zeszkloną na maśle cebulkę a następnie dodajemy rozbite wcześniej żółtka. Całość gotujemy aż składniki się połączą. Do smaku doprawiamy solą oraz cukrem po czym całość zupy miksujemy. Dla ozdoby dekorujemy posiekaną pietruszką :)




Co jeszcze urzekło mnie w maju?
Piknikowe niedziele na świeżym powietrzu :) O śniadaniu w Parku Sołackim pisałam już w ostatnim poście (tu), ale do Parku Sołackiego, nad Jezioro Maltańskie czy chociażby do Parku Mickiewicza nie potrzebujemy specjalnego zaproszenia w pozostałe dni tygodnia :) Wierzcie mi nie ma nic bardziej relaksującego niż odpoczynek na miłym kocu z sałatką owocową :)





W ostatnim czasie zamiast sięgać po pozycje książkowe chętniej przeglądałam pozycje dostępne w Internecie. Jedną z pozycji dostępną na You Tube jest film, który wywarł na mnie spore wrażenie. Jest to film dotyczący przejścia na dietę wegańską czy też wegetariańską. Z góry zaznaczam, że proponując Wam obejrzenie tego video nie mam na celu zachęcania Was tudzież odwodzenia Was od diety alternatywnej :) Proponuję Wam obejrzenie jednego z lepszych filmów dotyczących diety wegetariańskiej (jeśli oczywiście interesujecie się tym) :)
Gary Yourofsky jakiś czas temu wygłosił wykład "który może zmienić Twoje życie". Gary Yourofsky to aktywista walczący o prawa zwierząt, przy czym sam jest oczywiście weganem. W ponad godzinnym wykładzie bardzo aktywnie i rzeczowo przedstawił kilka faktów dotyczących zwierząt, swojej diety i machiny spożywczej :) Ja nie jestem typem człowieka, który mógłby zrezygnować z jedzenia produktów pochodzących zwierzęcego, ale z uwagą i zaciekawieniem obejrzałam ten film i dlatego serdecznie Wam go polecam :)


Ostatnim zdaniem chciałam tylko wspomnieć o grze :) Jeśli macie chwilkę czasu, jeśli w tramwaju Wam się nudzi lub po prostu lubicie czasem w coś pograć polecam Wam grę Quizwanie. Gra ta polega na odpowiadaniu na pytania z różnej kategorii (w tym m.in. Wino i chleb, W laboratorium - coś dla technologów żywności). Gramy oczywiście z przeciwnikiem, zdobywamy punkty i rozwijamy się intelektualnie. Polecam, ale uwaga - wciąga! :D

Tym krótkim podsumowaniem kończę maj i  życzę Wam pięknego, słonecznego czerwca :)



poniedziałek, 26 maja 2014

Niedzielne śniadanie

Cześć Wam :)

Czy Wy też tak macie, że niedzielne śniadania różnią się od pozostałych? Ja powiem Wam szczerze, że uwielbiam celebrować niedzielne poranne posiłki. Moim zdaniem to swoiście świąteczne śniadanie :)

Chciałabym Was bardzo serdecznie zaprosić na wspólne śniadaniowanie do Poznania :)

Wczoraj zupełnie przypadkowo znalazłam się na pięknym śniadaniowaniu w Parku Sołackim. Już Wam wyjaśniam ideę i zapraszam Was na porcję zdjęć :)

Niedzielne śniadaniowanie to zorganizowany Targ Śniadaniowy (tu strona FB). Idea jest taka, by przyjść na wspólne śniadanie czy to ze swoim prowiantem czy też po to aby skosztować regionalnych produktów wystawianych na specjalnych stoiskach. Oczywiście głównym celem jest dostarczenie kupującym dobrej jakości produktów, do których nie mamy dostępu "od ręki". Królowały więc świeżo wyciskane soki, najlepsze kiełbasy i wędliny oraz cudownie pachnące chleby. Powiem Wam szczerze, że było tak dużo osób, że do niektórych stoisk ustawiały się spore kolejki.

Bardzo podoba mi się takie śniadaniowanie, zwłaszcza teraz gdy mamy przepiękną pogodę i aż chce się wyjść z łóżka na takie śniadanko. Choć oczywiście nie tylko na śniadanko, bo były też pyszne słodkości :) Oko cieszyły rozkładające się co parę metrów pikniki :)

Poznań na Targ Śniadaniowy zaprasza do dwóch miejsc. W soboty do Parku Kasprowicza, natomiast w niedziele do Parki Sołackiego :)

A teraz obiecane zdjęcia :)























Kolejne Targi Śniadaniowe przed Nami, także już teraz zaplanujcie aktywną niedzielę w Parku Sołackim :)
Gorące pozdrowienia :)

piątek, 23 maja 2014

Fenomen biegania

Hej!

Dziś będzie post podobny formą do posta "Mody jedzeniowe" (tu). I tym razem nie będzie pełen wiedzy a raczej będzie miał formę luźnej notki. Dziś temat "Fenomen biegania". W gruncie rzeczy cały czas zastanawiam się z czego wynika :) Zaczynamy :)

Zacznę od tego, obecnie chyba wszyscy biegają, biegam i ja. Swoją przygodę z bieganiem rozpoczęłam rok temu. Wówczas biegałam kilka razy w tygodniu. Szczerze powiedziawszy bez konkretnego planu treningowego, bez aplikacji "ile kilometrów przebiegłam" i bez specjalnego stroju dla zawodowych biegaczy (poza butami). Ot była to forma aktywności fizycznej, która w tamtym okresie najbardziej mi odpowiadała. Jeśli śledzicie Naszego bloga na bieżąco, zdradziłam już jakiś czas temu, że zaprzestałam tak regularnego biegania i obecnie biegam tylko okazjonalnie.



Jednak z każdej strony słyszę o bieganiu. Otwieram bloga mojej ulubionej blogerki lifstylowej a tam "Zachęcam Was do biegania", włączam tv a tam celebrytki informują, jak się świetnie czują po przebiegnięciu 10 km, wychodzę w niedzielę na spacer a tu kolejny maraton, półmaraton, bieg uliczny itp. Jak to się stało, że ze z mało popularnej aktywności fizycznej bieganie jest teraz najpowszechniejszym sportem? Czy kiedyś było tak, że ludzie nie biegali? Co stało się momentem przełomowym na korzyść biegania? Wszystko to składa się na jedno pytanie: z czego wynika fenomen biegania? Po prostu dlaczego jest najchętniej wybieraną aktywnością fizyczną?  Uff :)

Bardzo popularne jest stwierdzenie, że "biegać może każdy". Oczywiście, gdy nie mamy poważnych przeciwwskazań dotyczących biegania, wystarczy założyć adidasy i biec przed siebie. Ale nie tak hop. Co z tymi butami? Nie będę tutaj rozpisywała się w charakterystyce butów odpowiednich do biegania, bo to po pierwsze nie moja działka, a poza tym w Internecie jest już tyle informacji, że nie chcę ich powielać (polecam blog Kobiety biegają tu).  Fakt, faktem buty odpowiednie do biegania powinniśmy mieć, natomiast reszta stroju wg mnie pozostaje dowolna. Jeśli biegamy tylko i wyłącznie rekreacyjnie, na sam początek koszulka i krótkie lekkie spodenki w zupełności wystarczą. Tym samym pojawia się pierwszy aspekty fenomenu biegania - nie potrzebujemy wyspecjalizowanego stroju do tej aktywności fizycznej. Uważam jednak, że firmy produkujące odzież i obuwie sportowe zręcznie wykorzystują fakt, że bieganie stało się tak popularne. Niektórzy zaczynają kupować chętniej ubrania do biegania niż do chodzenia "na co dzień" :)



Wróćmy do "biegać każdy może".. a no może, bo do biegania nie potrzebujemy drogiego karnetu na siłownię czy wyspecjalizowanego sprzętu. Bieganie nie wymaga od nas tych inwestycji. Wydaje mi się, że to również może być przyczyna tak popularyzowania tego sportu. Każdy z Nas decydując się na jakąkolwiek aktywność fizyczną, działa w pewien sposób pod wpływem chwili. Czujemy się po prostu bardzo zmotywowani tu i teraz. Nie bez przyczyny nie chcemy od samego początku inwestować w sprzęt, bo "niech czasem mi się odmyśli", "niech czasem mi się to jednak nie spodoba". Bieganie nie wymaga inwestycji, możemy spróbować raz i jeśli nam się spodoba ćwiczyć możemy dalej, jeśli nie w zawsze możemy po prostu nie planować kolejnych treningów. Kolejny plus dla biegania.

Wydaje się, że marketingowcy i nie tylko bardzo sprytnie wychwycili potrzeby biegaczy. Jak grzyby po deszczu z dnia na dzień pojawiają się aplikacje na telefony, które pomagają Nam podczas biegania czy to mierząc przebytą trasę i czas czy to ilość spalonych kilokalorii. Jedna z bardziej popularnych jest Endomondo (nie ma chyba biegającej osoby, która nie korzystałaby z tej aplikacji). To kolejny dowód na to, że przy takiej "pomocy", przy pełnej kontroli Naszego biegu, chętniej wybieramy tę aktywność fizyczną niż na przykład pływanie :)



Kolejną przewagą biegania nad innymi aktywnościami fizycznymi jest fakt, że biegać możemy praktycznie wszędzie :) Szczególnie teraz wiosną chętniej obserwujemy otaczającą nas przyrodę. Biegając nie jesteśmy zamknięci w czterech ścianach sali gimnastycznej czy siłowni. Biegając na łonie natury wszystkimi zmysłami chłoniemy każdy element otoczenia. Wydaję mi się, że jest to bardzo duża korzyść przemawiająca za bieganiem. Każdego dnia jesteśmy tak zabiegani, że często nie obserwujemy, że zazielenił się już Nasz ulubiony park. Wówczas podczas biegania jest dobra okazja by pomyśleć o sprawach, które w ciągu dnia gdzieś nam umykają.



Pojawia się tylko pytanie? Dlaczego właśnie teraz bieganie stało się takie modne? Czy kiedyś ludzie nie biegali? Nasuwa mi się jedno wytłumaczenie: wydaję mi się, że w społeczeństwie w jakim żyjemy często nawet nie zdając sobie sprawy, robiąc pewne rzeczy i tak chcemy sobie to uprościć i tak oczekujemy wygody. Tak samo może być z bieganiem. Ponieważ do biegania nie potrzeba wiele, ponieważ specjaliści tak bardzo ułatwiają Nam wykonywanie tej aktywności fizycznej chętniej przekonujemy się, że właśnie ten rodzaj aktywności fizycznej byłby dla Nas odpowiedni :)

Jeśli Wy macie jakieś przemyślenia dotyczące biegania, jeśli chcecie się podzielić z Nami uwagami z tras biegowych czekamy na Wasze komentarze i wiadomości ;)



czwartek, 1 maja 2014

The best of April 2014

Witajcie :)

Minął kolejny miesiąc i przyszedł czas na małe podsumowanie :)
Ostatnio było o wypadach na basen, zaletach blendera i ciekawej lekturze. Tym razem również polecimy Wam kilka rzeczy, które nie zawsze związane są z tematyką naszego bloga, w końcu to The best of :)


  • Coś do pooglądania
W kwietniu nie miałam zbyt wiele czasu na oglądanie filmów, poza tym kiedy tylko zaczyna się wiosenna pogoda wolę wykorzystać ten czas zupełnie inaczej :) ale udało mi się obejrzeć dwie, ciekawe pozycje które chciałabym Wam polecić. To "Nietykalni" oraz "DJango". Filmy te to dwa różne światy, różnią się na prawdę wszystkim, a łączy je tylko to, że warto poświęcić dla nich wieczór :)
Nietykalni to opowieść o sparaliżowanym milionerze, którzy poszukuje osoby do swojej opieki. Postanawia zatrudnić chłopaka, który dopiero co wyszedł z więzienia, a na rozmowę o pracę przyszedł tylko po to by dostać potwierdzenie do urzędu pracy i uzyskać zasiłek. Pomiędzy nimi pojawia się specyficzne porozumienie, który powoduje że przez cały czas trwania filmu mamy ochotę się uśmiechać, a nie współczuć głównemu bohaterowi. Szczerze polecam :)


Drugi film to film Quentina Tarantino "Django". Tym razem to opowieść o doktorze Schultz - łowcy nagród niemieckiego pochodzenia (w tej roli zjawiskowy Christopher Waltz) oraz o czarnoskórym niewolniku Django (Jamie Foxx), którzy wspólnie wyruszają w podróż. Ich celem jest odbicie żony Django z rąk bezwzględnego i bezlitosnego Calvina Candie'ego ( w tej roli Leonardo DiCaprio).
Calvin Candie prowadzi plantację Candyland, na której służy żona Django - Broomhilda. Postanawiają podstępem dostać się na plantację.  W tym celu wykorzystują zamiłowanie Candiego do walk czarnoskórych niewolników i udają handlarzy, którzy chcą wykupić od niego jednego z jego mandingo.



  • Coś do poczytania
Trylogia Millenium to trzy książki: "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", "Dziewczyna, która igrała z ogniem" i "Zamek z piasku, który runął". Na podstawie pierwszej części nakręcono aż dwa filmy. Pierwszy z 2009 roku o tej samej nazwie: Millenium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet"oraz druga ekranizacja z 2011 o tytule "Dziewczyna z tatuażem". Na razie miałam okazję obejrzeć jedynie drugą ekranizację. W tym przypadku w pierwszej kolejności obejrzałam film, a potem postanowiłam przeczytać książkę. I szczerze. Książka jest znacznie lepsza od filmu.
To opowieść o dziennikarzu, który dostaje zadanie aby rozwikłać zagadkę zniknięcia bez śladu Harriet Vanger. Sytuacja wydarzyła się czterdzieści lat wcześniej. Do pomocy dostaję intrygującą i mroczną Lisbeth.
Tej pozycji nie można ominąć. Trzeba przeczytać :)




  • Interesujące miejsce
W tym miesiącu chciałabym polecić Wam miejsce, w którym możecie dobrze zjeść a ponadto spędzić czas z dala od zgiełku miasta.  To restauracja Siedem Drzew znajdująca się w Biskupicach Wlkp. Jeśli chodzi o ich menu, nie znajdziecie tam typowo domowych obiadów. To miejsce, w którym możecie zjeść coś oryginalnego np. krem z pokrzywy :) ( polecam spróbować - oryginalny smak). Poza naprawdę dobrym jedzeniem, można tam odpocząć, zjeść na świeżym powietrzu i pospacerować. Restauracja znajduję się na sporej przestrzeni, pełnej drzew i kwiatów - przepiękne widoki :) To miejsce pozwala odpocząć po ciężkim tygodniu. Szczerze polecam :)




A teraz witamy Maj :)